Przepisy na koktajle, alkohole i lokalne bary

Czy Nowy Jork naprawdę przeżywa kryzys zamykający restaurację?

Czy Nowy Jork naprawdę przeżywa kryzys zamykający restaurację?


We are searching data for your request:

Forums and discussions:
Manuals and reference books:
Data from registers:
Wait the end of the search in all databases.
Upon completion, a link will appear to access the found materials.

Bardzo niewiele restauracji można nazwać instytucjami nowojorskimi, ale pierwsza placówka Danny'ego Meyera, Kawiarnia Union Square, mógłby z pewnością zdobyć ten prestiżowy tytuł po 30 latach kulinarnej sławy Nowego Jorku. To prawdopodobnie wyjaśnia zbiorowe westchnienie w pięciu dzielnicach, kiedy ogłoszono, że Union Square Café straci dzierżawę pod koniec 2015 roku i najprawdopodobniej będzie musiała się przeprowadzić. Podczas burzy ogniowej, która nastąpiła, na blogach i w gazetach opublikowano szereg opinii, w tym: Utwór Steve'a Cuozzo w New York Post ogłaszając kryzys restauracyjny „baloneą” i Własny artykuł Danny'ego Meyera opublikowany dziś w The New York Times, który ubolewał nad utratą wielu znanych restauracji z powodu boomu na rynku nieruchomości, w tym Union Square Café, Bobby Flay's Mesa Grilli Wyliego Dufresne'a wd~50.

„To nie jest skończona umowa, że ​​zamykamy Union Square”, powiedział Danny Meyer The Daily Meal. „Wciąż rozmawiamy z właścicielem. To nasz druther, jeśli właściciel powie: „Dam ci 15 lub 20 lat za te same eskalacje, co my”. Powiedzielibyśmy „Niesamowite!” zamykaliśmy to miejsce i przeprowadzaliśmy niezbędne remonty, a następnie otwieraliśmy je ponownie. To absolutnie mój wybór”.

The Daily Meal rozmawiał również z trzema doświadczonymi absolwentami nowojorskiej restauracji: Alanem Rosenem, właścicielem Restauracja Juniora na Brooklynie; Marc Murphy, właściciel Benchmarc Restaurants, w tym Ziemia Marc oraz Równiny rowów; i John Meadow, założyciel LDV Hospitality Group, którzy w większości zgadzają się, że niebotycznie rosnące czynsze w Nowym Jorku nie są niczym nowym, ale restauracjom coraz trudniej nadążyć.

„To była historia Nowego Jorku od zawsze” – powiedział John Meadow. „Rynki idą w górę i w dół, a rzeczywistość jest taka, że ​​rynek jest tym, za co ktoś jest gotów zapłacić. Ale w tej chwili ceny restauracji są wyceniane. Nie mogą konkurować z innymi branżami”.

Meadow przewiduje, że wkrótce zaczniemy widzieć restauracje na drugim piętrze i restauracje na mniejszych powierzchniach w mniej znanych dzielnicach, a także ciągły boom na food trucki (które oczywiście nie muszą płacić czynszu). Powiedział, że chociaż LDV otworzyło 10 restauracji w Nowym Jorku, firma poszukuje gdzie indziej w Atlancie i Miami, ponieważ „cena, jaką poniesie rynek nowojorski, nie jest odpowiednia dla odpowiedzialnego operatora restauracji”.

Restauracje doznają większych strat finansowych, jeśli chodzi o pensje, zapasy żywności oraz koszty BHP, niż duże pudło sklep jak Duane Reade lub bank. Dlatego dla większości szefów kuchni otwarcie restauracji w Nowym Jorku zwykle nie jest opłacalne, powiedział Meadow. Ale to naprawdę nie jest wina właścicieli, przekonuje szef kuchni Marc Murphy, który jest właścicielem pół tuzina restauracji w Nowym Jorku.

„Nie można winić właścicieli za to, że chcą naliczyć cenę rynkową” – powiedział Murphy. „Tak, restauracja istnieje od 30 lat, ale to o wiele bardziej skomplikowane niż wskazywanie palcami. Jeśli chcę zamieszkać w sąsiedztwie i zostać na zawsze, powinienem był kupić ten budynek.

W artykule Danny'ego Meyera w The New York Times z 3 lipca twierdzi, że tak, miał nadzieję pozostać na Union Square przez długi czas (jeśli nie, to na zawsze) jako jeden z kulinarnych pionierów wielkiego powrotu Nowego Jorku. w 1980.

„W ubiegłym roku wszystkie pionierskie restauracje, które pomogły nakryć stół dla swoich dzielnic, przegrały z niemożliwymi do utrzymania eskalacjami czynszów” — napisał Meyer. „Mam przeczucie, że nie zastąpią ich restauracje, które staną się podobnymi filarami ich sąsiedztwa”.

Alan Rosen przekonuje, że dobre i świetne restauracje zawsze będą częścią tkanki Nowego Jorku. Rosen nie jest obcy tej kwestii, ponieważ od jakiegoś czasu rozważał sprzedaż oryginalnego budynku Juniora.

„Kiedy dobrze znane restauracje są zamykane, wszyscy musimy przyjąć cios, ale jeśli jest ktoś inny, kto chce zapłacić czynsz, to nie jest restauracja, niech tak będzie. Wszystko pojawia się i opada, zobaczysz.

Podczas gdy Meyer proponuje kilka rozwiązań, takich jak londyński panel oceny czynszów, który nakłada pułap na czynsze wymykające się spod kontroli, Rosen uważa, że ​​cykl wolnego rynku powróci, a John Meadow z LDV zgadza się z tym. Ale wielu szefów kuchni i restauratorów uważa, że ​​coś należy zrobić.

„Rząd musi zdecydować, jak to miasto będzie wyglądać” – powiedział Murphy. „Wciąż otwierają się restauracje, ale nie obyło się bez dużego ryzyka. Jedzenie na mieście jest drogie, ponieważ restauracje muszą opłacać nasze ubezpieczenie zdrowotne. Uwierz mi, nawet jeśli Bobby Flay lub Danny Meyer nie odniosą sukcesu w ciągu sześciu miesięcy, utrzymanie ich otwartych zajmie dużo czasu.

Aby zapoznać się z najnowszymi wydarzeniami w świecie żywności i napojów, odwiedź naszą Wiadomości kulinarne strona.

Joanna Fantozzi jest zastępcą redaktora w The Daily Meal. Śledź ją na Twitterze@JoannaKrych


Dianne Morales: „Nie sądzę, żeby Nowy Jork był tak postępowy, jak byśmy chcieli”

Jest wietrzny dzień w nowojorskiej dzielnicy Astoria w Queens, gdzie kandydatka na burmistrza Dianne Morales ma przemawiać do tłumu.

Kiedy przybywa, rozbijanie namiotu Moralesa, oznaczonego w jej kolorach fioletu, różu i pomarańczy, zostało już porzucone z powodu wiatru, a wolontariusze zostali wysłani sprintem przez park Astoria, aby odzyskać setki białych broszur kampanii wysłanych w powietrze. po trawie.

To nie ma znaczenia. Morales, która byłaby pierwszą kobietą-burmistrzem miasta od czasu utworzenia tego stanowiska w 1665 r., cieszy się wielką radością, kiedy przechadza się do około 100-osobowego tłumu, położonego pod wysokim mostem Triborough.

Ubrana na czarno i nosząca ręcznie szytą maskę na twarz, Morales jest tutaj jako część jej „wycieczki na imprezę objazdową”, gdzie spotyka i ma nadzieję zdobyć potencjalnych wyborców przed prawyborami Demokratów w Nowym Jorku 22 czerwca .

Morales, bezwstydnie postępowa kandydatka, która byłaby również pierwszym afro-latynoskim burmistrzem Nowego Jorku, jest byłym dyrektorem non-profit, który idzie najdalej ze swoich niezliczonych konkurentów, chcąc zlikwidować policję, i która planuje zmodernizować publiczne zakwaterowanie w mieście z tragicznym kryzysem mieszkaniowym zaostrzonym przez koronawirusa.

„Biegnę, ponieważ zbyt długo głosy niektórych z naszych najbardziej wrażliwych i zmarginalizowanych społeczności nie były skoncentrowane i podniesione, a przywództwo i tworzenie polityki” – mówi Morales Guardianowi.

„Niezbędni pracownicy, imigranci z klasy robotniczej, nieposiadający dokumentów, ludzie o niskich dochodach, czarni i brązowi, ludzie, którzy obsługiwali nasze pociągi, ludzie, którzy dostarczali nasze posiłki, ludzie, którzy zaopatrywali półki w sklepach spożywczych, ci ludzie, którzy nie będąc przez nas pod opieką, zbyt długo żyliśmy na krawędzi i zostali zepchnięci jeszcze dalej w wyniku tej pandemii.”

To pierwszy raz, kiedy Morales ubiega się o urząd. 52-letnia samotna matka dwójki dzieci, spędziła większość swojej kariery pracując dla organizacji non-profit, pracując na rzecz bezdomnej młodzieży, a później została dyrektorem generalnym organizacji, która szkoli młodych dorosłych do pracy w opiece zdrowotnej.

Jej kampania przyciągnęła entuzjastyczne, nie zamożne poparcie – średni wkład w jej kampanię to 47 dolarów, a Morales mówi, że 30% jej darczyńców jest bezrobotnych – ta sama kombinacja doprowadziła do wyborów postępowych nowojorczyków Alexandrii Ocasio-Cortez i Jamaala Bowmana do Kongresie USA, ale stoi przed wyzwaniami.

W dużej części Stanów Zjednoczonych i na całym świecie Nowy Jork jest postrzegany jako miejsce przyszłościowe, bastion lewicowej polityki, równości płci i postępu. Ale od 1834 roku, kiedy burmistrz Nowego Jorku zaczął być wybierany w głosowaniu powszechnym, wybrał 109 przywódców, z których każdy był mężczyzną.

Miasto ma tylko jednego burmistrza nie-białego, Davida Dinkinsa, który na początku lat 90. sprawował urząd przez cztery lata, zanim przegrał swoją kandydaturę na reelekcję na rzecz Rudy'ego Giulianiego.

„Nie sądzę, aby Nowy Jork jako całość był tak postępowy, jak byśmy chcieli” – mówi Morales.

„Istnieją tu dynastie polityczne, które są tu głęboko zakorzenione i zakorzenione. I fakt, że tak wielu ludzi nie czuło się reprezentowanych przez politykę, że nie czuli się zmuszeni do uczestnictwa”.

Morales ma nadzieję, że więcej osób weźmie udział, a wraz z pierwszą debatą zaplanowaną na 13 maja i reklamami telewizyjnymi, które już zaczynają bombardować ekrany nowojorczyków, wyścig nabiera tempa. W mieście z demokratyczną większością zwycięzca czerwcowych prawyborów ma wygrać właściwe wybory 2 listopada.

Wraz ze wzrostem zapotrzebowania na równość rasową w Nowym Jorku po dziesiątkach tysięcy osób wzięło udział w protestach Black Lives Matter latem 2020 roku, wśród wielu panuje entuzjazm, że miasto mianuje drugiego burmistrza, który nie jest białym kolorem – chociaż Morales ostrzega, że ​​powinno to być właściwy kandydat.

„Nie wszyscy kolorowi są sobie równi” — mówi Morales. Jej demokratyczni koledzy to między innymi Eric Adams, były kapitan nowojorskiej policji, który jest czarny, oraz Maya Wiley, czarna kobieta, która wcześniej doradzała Billowi de Blasio.

„Ale to powiedziawszy, myślę, że niezwykle ważne jest, aby mieć kogoś, kogo przeżyte doświadczenia mogą odzwierciedlać i mówić o wyzwaniach ogromnej większości nowojorczyków lub osób kolorowych. Ponieważ myślę, że to jedna rzecz, aby móc bronić kogoś innego. To inna sprawa, aby naprawdę mieć bezpośrednie zrozumienie tych doświadczeń i wyzwań z pierwszej ręki. To daje inną perspektywę.”

Przeszłość Morales obejmuje bezpośrednie doświadczenie policyjnej przemocy, ostatnio podczas demonstracji Black Lives Matter z rodziną w maju zeszłego roku.

„Obserwowałem, jak oboje moje dzieci najpierw zostały spryskane gazem pieprzowym, a potem jak mój syn został napadnięty przez funkcjonariusza policji” – mówi Morales.

Kiedy Morales i jej rodzina byli osaczani przez policję, powiedziała, że ​​brnęła naprzód, by chronić swojego syna, który został uderzony przez funkcjonariusza policji.

„W tym momencie czas zarówno przyspiesza, jak i zwalnia, i pamiętam, jak podchodziłem do mojego syna, kładąc rękę na jego klatce piersiowej i przyciągając go z powrotem do siebie. I w tym momencie, kiedy wszystko zwolniło, poczułem, że go słyszę, czułem jego bicie serca. I pamiętam, że myślałem, że jest dzieckiem i jest przerażony – powiedział Morales.

„To było przerażające, niszczące i traumatyczne”.

Kilku kandydatów wyraziło zainteresowanie włamaniem się do budżetu NYPD po tym lecie, ale w miarę zbliżania się prawyborów wielu wycofało się z najmocniejszych propozycji. Plan Morales – „defundacja policji finansującej ludzi”, czytamy na jej stronie internetowej – idzie najdalej, obcinając 3 miliardy dolarów z budżetu NYPD o wartości 6 miliardów dolarów i wymieniając policję na przeszkolonych ratowników, którzy zareagowaliby na wezwania dotyczące zdrowia psychicznego, dobrego samopoczucia i problemów społecznych.

Prawybory w Nowym Jorku znane są z tego, że są nieprzewidywalne. Na podobnym etapie głosowania Demokratów w 2013 r. De Blasio był na czwartym miejscu, ale odniósł zwycięstwo, zdobywając 40% głosów. Daje to nadzieję Moralesowi, który w niedawnym sondażu znalazł się w gronie kandydatów podążających za Andrew Yangiem, przedsiębiorcą technologicznym Adamsem, obecnym prezydentem dzielnicy Brooklyn i Scottem Stringerem, rewizorem z Nowego Jorku, który wykrwawia się po oskarżeniu o niewłaściwe zachowanie seksualne .

Morales, w przeciwieństwie do kandydatów z pierwszej trójki, nigdy wcześniej nie ubiegała się o urząd publiczny, ale uważa, że ​​nadszedł jej czas.

„Nie robię tego ze względu na następny krok lub po prostu ze względu na piastowanie urzędu” – mówi Morales.

„Robię to, aby rzeczywiście spróbować radykalnie poprawić jakość życia i dostęp do godności tak wielu nowojorczyków”.


Właściciel kultowych nowojorskich delikatesów Katz nie jest tym, czego można się spodziewać

Jake Dell nie jest Katzem, ale on… jest odpowiedzialny za kultowe nowojorskie delikatesy, które noszą tę nazwę. „Zazwyczaj w tym momencie po prostu odpowiadam panu Katzowi” – ​​śmieje się. "Nie ma różnicy." Pod każdym względem Dell jest katzem. Jego dziadek był oryginalnym partnerem w Delikatesach Katza, a kiedy jego ojciec i wujek przejęli władzę, stało się to również jego codziennym życiem. „W sklepie jest wielu pracowników, którzy są z nami 20, 30, 40 lat i na pewno pamiętają mnie w pieluchach” — mówi Dell.

Kiedy był wystarczająco duży, Dell zarabiał na utrzymanie przy drzwiach, rozdając bilety (wskazówka dla profesjonalistów: nigdy nie zgub biletu), a następnie wykonując różne inne prace w restauracji, gdy dorósł. Niedawno został właścicielem. Zgadza się: w wieku 30 lat stoi u steru prawie 130-letniej firmy. „Komentarze brzmiały: »Nie spieprz tego«” — wspomina Dell z pierwszych kilku miesięcy pracy na stanowisku szefa.

Katz's zbudował zwolenników na swojej niezawodności. Spot Lower East Side robi niewiele rzeczy &ndash delikatesy, kulki z macy, latkes &mdash i robi je dobrze, stąd obawy, że Dell może je schrzanić. Ale nie zmienił jedzenia, które tylko ułatwił.

W 2017 roku Katz po raz pierwszy rozszerzył się. Nie szedł daleko i po drugiej stronie East River do Brooklynu. Delikatesy otworzyły maleńką placówkę o nazwie A Taste Of Katz w hali targowej Dekalb. Jest pozbawiony niektórych rzeczy, które miejscowi i turyści kojarzą z rozłożystą ladą rzeźniczą Katz &mdash. Kiedy Harry poznał Sally &mdash ale nie całkowicie pozbawiony uroku. Na ścianach wciąż wiszą zdjęcia celebrytów i znanych gości, a handlarze kanapek są tak samo rzeczowi, jak na Manhattanie.

Nie starają się być zwięzłe, po prostu nie możesz się obijać, kiedy dotrzesz do lady Katza. Musisz znać swoje zamówienie. Istnieje 99% szans, że za tobą utworzy się długa kolejka. „Chodzi o to, by wyjaśnić, czego chcesz”, mówi Dell, dzieląc się pewnymi informacjami, na przykład o tym, że soczyste lub tłuste pastrami zawsze smakuje lepiej niż chude. „To tajny kod delikatesów” – kontynuuje. – Liczymy na to, że będziesz na nas krzyczeć. To jest Nowy Jork. Przywykliśmy do tego.

Śledź Delish na Instagram.

Pobierz delikatesy aplikacja.


'To jest to. Jeśli się nie wzmocnimy, odpadniemy: ostatnia szansa na zmierzenie się z kryzysem klimatycznym?

Działacz ochrony środowiska w Katmandu bierze udział w proteście wzywającym do działań na rzecz klimatu, ponieważ zanieczyszczenie powietrza osiąga niebezpieczny poziom z powodu niedawnych pożarów lasów w Nepalu. Zdjęcie: Skanda Gautam/Zuma/Rex/Shutterstock

Działacz ochrony środowiska w Katmandu bierze udział w proteście wzywającym do działań na rzecz klimatu, ponieważ zanieczyszczenie powietrza osiąga niebezpieczny poziom z powodu niedawnych pożarów lasów w Nepalu. Zdjęcie: Skanda Gautam/Zuma/Rex/Shutterstock

Jeśli chodzi o reagowanie na kryzys klimatyczny, zdarzały się chwile nadziei, zanim ostatecznie do niczego nie doszło. Teraz nadzieja znów rośnie

Klimat Ziemi zawsze był w toku. W ciągu 4,5 miliarda lat planeta krążyła wokół Słońca, epoki lodowcowe pojawiały się i odchodziły, przerywane epokami intensywnego ciepła. Najwyższe pasmo górskie w Teksasie było niegdyś podwodną rafą. Wielbłądy wędrowały po wiecznie zielonych lasach Arktyki. Kilka milionów lat później nad tym, co jest teraz Nowym Jorkiem, utworzyło się 400 stóp lodu. Ale w tym geologicznym chaosie ludzie mieli szczęście. Przez ostatnie 10 000 lat, praktycznie przez cały odcinek ludzkiej cywilizacji, ludzie żyli w tym, co naukowcy nazywają „klimatem Złotowłosej” – nie za gorąco, nie za zimno, w sam raz.

Teraz nasze szczęście się kończy. Uprzemysłowione narody świata wyrzucają do atmosfery około 34 miliardów ton węgla rocznie, czyli mniej więcej 10 razy szybciej niż kiedykolwiek sama Matka Natura, nawet podczas poprzednich masowych wymierań. W rezultacie globalne temperatury wzrosły o 1,2°C odkąd zaczęliśmy spalać węgiel, a ostatnie siedem lat to najcieplejsze siedem lat w historii. Temperatura Ziemi rośnie dziś szybciej niż kiedykolwiek od końca ostatniej epoki lodowcowej, 11 300 lat temu. Wychodzimy z klimatu Złotowłosej w coś zupełnie innego.

Jak gorące będą lata w Indiach i Pakistanie i jak dziesiątki tysięcy zgonów z powodu ekstremalnych upałów wpłynie na stabilność regionu? Jak blisko jest zapadnięcie się pokrywy lodowej Antarktydy Zachodniej i co oznacza ryzyko podniesienia się poziomu morza o pięć do sześciu stóp dla ludzi żyjących na wybrzeżu Zatoki Perskiej?

Jesteśmy w niezbadanym terenie. „Jesteśmy teraz w świecie, w którym przeszłość nie jest już dobrym przewodnikiem na przyszłość” – powiedział Jesse Jenkins, adiunkt inżynierii na Uniwersytecie Princeton. „Musimy znacznie lepiej przygotować się na nieoczekiwane”.

Wszystko wskazuje na to, że Prezydent Biden i jego zespół to wszystko rozumieją. W wyborach w 2020 r. prawie 70% wyborców Bidena stwierdziło, że zmiany klimatyczne są dla nich najważniejszym problemem. Biden obsadził swoją administrację zespołem A ds. klimatu, od Giny McCarthy jako krajowego cara ds. klimatu do Johna Kerry'ego jako międzynarodowego wysłannika ds. klimatu. Sprawiedliwość rasowa i środowiskowa jest dla niego najwyższym priorytetem. A co chyba najważniejsze, widzi w kryzysie klimatycznym szansę na zmianę amerykańskiej gospodarki i stworzenie milionów nowych miejsc pracy.

„Myślę, że w umyśle Obamy zawsze chodziło o stawienie czoła wyzwaniom klimatycznym, a nie uczynienie wyzwania klimatycznego centralnym elementem waszej polityki gospodarczej” – mówi John Podesta, demokratyczny broker władzy i specjalny doradca prezydenta Obamy, który odegrał kluczową rolę w negocjowanie porozumienia paryskiego. „Zespół Bidena jest inny. Naprawdę sednem ich strategii gospodarczej jest uczynienie transformacji systemów energetycznych siłą napędową innowacji, wzrostu i tworzenia miejsc pracy, sprawiedliwości i sprawiedliwości”.

Oczywiście już wcześniej były pełne nadziei chwile: podpisanie protokołu z Kioto w 1997 r., kiedy narody świata po raz pierwszy zjednoczyły się w celu ograniczenia emisji CO2 emisje sukces dokumentu Ala Gore'a Niewygodna prawda w 2006 r. wybór Obamy w 2008 r. porozumienie paryskie z 2015 r., kiedy Chiny w końcu rozpoczęły rozmowy klimatyczne.

Farma wiatrowa i elektrownia słoneczna w kalifornijskich górach Tehachapi. Zdjęcie: Irfan Khan/Los Angeles Times/Rex/Shutterstock

Ale wszystkie te chwile doprowadziły w końcu do niczego. Jeśli spojrzysz na jedyny wskaźnik, który naprawdę ma znaczenie – wykres procentowy CO2 molekuły w atmosferze – trwała długa, stabilna wspinaczka w górę. Więcej CO2 równa się więcej ciepła. Mówiąc wprost, cała nasza wiedza naukowa, wszystkie przemówienia polityczne, wszystkie marsze aktywizmu i protestu zrobiły zero, aby powstrzymać akumulację CO2 w atmosferze ze spalania paliw kopalnych.

Ale nadzieja znów rośnie. Ekonomiczne wiatry podnoszą żagle Bidena: koszty energii wiatrowej i słonecznej spadły o około 90% w ciągu ostatniej dekady, a w wielu częściach świata jest to najtańszy sposób wytwarzania energii elektrycznej.

Globalnie oznaki zmian są równie inspirujące. Osiem z dziesięciu największych gospodarek zobowiązało się do osiągnięcia zerowej emisji netto do 2050 r. Chiny, zdecydowanie największy na świecie zanieczyszczający dwutlenek węgla pod względem tonażu surowca (w przeliczeniu na mieszkańca, Stany Zjednoczone i kilka innych krajów zanieczyszczają znacznie więcej), obiecał, że do 2060 r. stanie się neutralny pod względem emisji dwutlenku węgla. Około 400 firm, w tym Microsoft, Unilever, Facebook, Ford, Nestlé i Pepsi, zobowiązało się do zmniejszenia zanieczyszczenia dwutlenkiem węgla zgodnie z wyznaczonym przez ONZ celem 1,5C, który naukowcy ustalili jako próg niebezpiecznego zmiana klimatu.

Podczas przesłuchania potwierdzającego sekretarz skarbu Janet Yellen nazwała zmiany klimatyczne „egzystencjalnym zagrożeniem” i obiecała utworzyć zespół, który zbada ryzyko i włączy je do kształtowania polityki finansowej.

To jednak tylko małe kroki w bardzo długiej podróży. A zegar tyka. „Jeśli chodzi o kryzys klimatyczny”, mówi futurysta Alex Steffen, „szybkość jest wszystkim”. Gdybyśmy jutro w magiczny sposób powstrzymali wszelkie zanieczyszczenie węglem, temperatura Ziemi ustabilizowałaby się, ale ciepłe morza nadal topiłyby pokrywy lodowe, a liczba mórz podnosiłaby się przez dziesięciolecia, jeśli nie stulecia (ostatnim razem poziom węgla był tak wysoki jak dzisiaj, morze poziomy były o 70 stóp wyższe). Nawet po ustaniu emisji odbudowa oceanu zajmie tysiące lat.

Szybkie ograniczanie emisji dwutlenku węgla spowolniłoby te zmiany i zmniejszyłoby ryzyko innych katastrof klimatycznych. Ale pomimo nowo odkrytych ambicji świata przywódcy polityczni nie poruszają się wystarczająco szybko. Nawet cel utrzymania przyszłego ocieplenia na poziomie 2C, który jest centralnym punktem porozumienia paryskiego i uważany za zewnętrzne granice klimatu Złotowłosej dla dużej części planety, jest prawie poza zasięgiem. Jak wskazano w niedawnym artykule w Nature: „Według obecnych trendów prawdopodobieństwo utrzymania się poniżej 2C ocieplenia wynosi tylko pięć procent”.

Wielkim niebezpieczeństwem nie jest negowanie klimatu. Wielkim niebezpieczeństwem jest opóźnienie klimatyczne.

Potrzebne jest teraz działanie. Jak ujął to wysłannik ds. klimatu John Kerry na Światowym Szczycie Zrównoważonego Rozwoju w lutym: „Musimy teraz wycofywać węgiel pięć razy szybciej niż dotychczas. Musimy zwiększać pokrycie drzew pięć razy szybciej niż dotychczas. Musimy zwiększać energię odnawialną sześć razy szybciej niż my. Musimy przejść na [pojazdy elektryczne] 22 razy szybciej”.

Wymagające działania teraz będą również wymagać zamknięcia międzynarodowych systemów finansowania, które wspierają paliwa kopalne. Chiny, Japonia i Korea Południowa twierdzą, że biorą udział w redukcji emisji dwutlenku węgla w kraju, a jednocześnie finansują 70 000 megawatów energii węglowej w miejscach takich jak Bangladesz, Wietnam i Indonezja.

Problematyczny jest również cel zerowych emisji netto. „Zero netto” to nie to samo, co zero. Oznacza to, że zanieczyszczenie węglem jest albo wyeliminowane lub równoważone przez inne procesy, które usuwają węgiel z atmosfery, takie jak lasy lub maszyny wychwytujące CO2. Niektóre z tych offsetów i technologii są bardziej legalne niż inne, otwierając drzwi do oszustw, które twierdzą, że eliminują więcej dwutlenku węgla niż to robią.

Joe Biden wygłasza uwagi na temat reakcji swojej administracji na kryzys klimatyczny w styczniu. Zdjęcie: REX/Shutterstock

W pewnym sensie chaos gospodarczy spowodowany pandemią stworzył historyczną szansę dla administracji Bidena. Jak powiedział mi jeden z doradców Białego Domu: „Jeśli zamierzasz wpompować miliardy dolarów w gospodarkę, dlaczego nie wykorzystać tych dolarów, aby pomóc nam odejść od paliw kopalnych?” Jest to jedna z głównych idei stojących za ustawą Bidena o wartości 2 miliardów dolarów, która jest obecnie negocjowana w Kongresie.

Już teraz odpieranie jest gwałtowne, zwłaszcza w stanach, które skorzystały na boomie na szczelinowanie. Krótko po tym, jak Biden wydał swoją pierwszą rundę rozkazów wykonawczych wymierzonych w kryzys klimatyczny, gubernator Teksasu Greg Abbott zorganizował konferencję prasową na środku pól gazowych „aby wyjaśnić, że Teksas będzie chronić ropę i gaz przemysł przed jakimkolwiek wrogim atakiem przeprowadzonym z Waszyngtonu”.

Republikanie wraz z oddanymi sojusznikami w dziedzinie paliw kopalnych, takimi jak Heritage Foundation, zwołali niedawno prywatne rekolekcje w stanie Utah, aby wymyślić sposoby „odzyskania narracji” o klimacie, podczas gdy republikańscy senatorowie, tacy jak Marsha Blackburn z Tennessee, nadal przetwarzają zmęczone stare tyrady o tym, jak paryski porozumienie niszczy amerykańskie miejsca pracy.

Z każdym dniem staje się coraz bardziej jasne, że walka o stabilny klimat jest coraz bardziej nierozerwalnie związana z walką o sprawiedliwość i równość. Catherine Coleman Flowers, która była w grupie zadaniowej, która pomogła kształtować politykę klimatyczną Bidena podczas jego kampanii, dorastała i pracuje w hrabstwie Lowndes w stanie Alabama. „Widzę tu dużo ubóstwa” – mówi Flowers. „I widzę wielu ludzi, którzy cierpią z powodu skutków zmian klimatycznych – czy to z powodu upałów, chorób, złych warunków sanitarnych i zanieczyszczonej wody pitnej. Nie możesz oddzielić jednego od drugiego. Stawiali laguny kanalizacyjne obok domów ludzi biednych, a nie bogatych. Przeprowadzają rurociągi naftowe przez biedne dzielnice, a nie bogate”.

Od ponad 30 lat naukowcy i politycy zdają sobie sprawę, że nasze piekielne zużycie paliw kopalnych może wypchnąć nas ze strefy Złotowłosej i zmusić ludzi do życia w świecie, którego nigdy wcześniej nie zamieszkiwaliśmy. Gdy dążenie Bidena do działań na rzecz klimatu stanie się realne, dowiemy się wiele o tym, jak poważni ludzie traktują życie na tej planecie i jak daleko potężni i uprzywilejowani są gotowi posunąć się, aby zmniejszyć cierpienie biednych i bezbronnych.

Jeśli przywódcy polityczni nie potraktują teraz poważnie kryzysu klimatycznego, ze wszystkim, co wiedzą, ze wszystkim, przez co już przeszli, czy kiedykolwiek? „Zwolennicy klimatu powtarzają: »To jest to, to jest to, to jest to«” – ostrzega Podesta. „Ale to naprawdę jest to. Jeśli nie wzmocnimy i nie przyspieszymy transformacji energetycznej w tej dekadzie, odejdziemy – naprawdę odejdziemy”.

Ta historia pierwotnie ukazała się w Rolling Stone i jest ponownie opublikowana tutaj w ramach Covering Climate Now, globalnej współpracy dziennikarskiej wzmacniającej relację z historii klimatu


Katia Hernandez mieszka w Limie w Peru. Od tygodni szuka miejsc, do których mogłaby się udać, aby otrzymać szczepionkę na COVID-19. Potem, w piątek rano, dowiedziała się, że burmistrz Bill de Blasio ma nadzieję zacząć oferować szczepionki odwiedzającym ją turystom.

„Kiedy zobaczyłem znajomych na Facebooku, którzy jadą do Stanów Zjednoczonych, aby się zaszczepić, początkowo poczułem, że to niemoralne, ponieważ bierzesz szczepionkę od obywatela amerykańskiego, a dla mnie to jest złe, ponieważ tutaj nie „Nie mam szczepionki, a wiem, jak ważne są” – powiedziała. „Ale potem zacząłem otrzymywać więcej wiadomości, że Stany Zjednoczone są otwarte. Właśnie wtedy zmieniłem zdanie”.


Posłuchaj — jeśli Nowy Jork jest dla ciebie „skończony”, proszę odejdź

W jednym z ostatnich odcinków sześciosezonowego serialu „Seks w wielkim mieście” jest scena, w której Carrie Bradshaw i Aleksandr Pietrowski (ta relacja jest krytyką fabuły, którą zachowamy na inny dzień) są na imprezie, w której uczestniczy również były Carrie. przyjaciółka i wymyta towarzyska Lexi Featherston, grana przez Kristen Johnston.

Po zażyciu kokainy w łazience i poproszeniu o niepalenie w mieszkaniu ― Featherston oświadcza, że ​​Nowy Jork nie jest już zabawą. To koniec. NAD. Nad."

Następnie spada przez okno na śmierć, torując drogę do wielkiej pogrzebowej kłótni pomiędzy Carrie i Mirandą, w której Carrie kłóci się, a ja parafrazuję, że mogłaby zostać w Nowym Jorku i pisać o jej życiu lub pojechać do Paryża i żyj jej cholernym życiem! Ale robię dygresję.

Ta scena przesiąkała moje typowe teraz niepokoje związane z pandemią, dzięki kolekcji tweetów o podobnej tematyce, które wciąż widzę na temat Nowego Jorku i jego „koniec” z zupełnie innego powodu. „Nowojorczycy”, którzy uciekli z miasta w marcu, kiedy rozpoczęły się blokady COVID-19, zaczęli wypowiadać się na temat stanu, w którym znaleźli go po powrocie. Niektóre z tysięcy osób, które twierdzą, że nigdy nie wrócą, wypowiedziały się w czerwcowym artykule New York Timesa o opuszczeniu miasta w czasie protestów przeciwko brutalności policji.

Ci ludzie nie mylą się, twierdząc, że Nowy Jork – podobnie jak wiele innych miast na świecie – przeżywa teraz trudny okres. Mamy do czynienia z wygasłym moratorium na eksmisje, niszczycielskimi opłatami, jakie COVID-19 miał na naszą bezdomną populację, implikacjami dla zdrowia psychicznego związanymi z pandemią, niepokojącym tempem, w jakim firmy, z których wiele należy do Czarnych, są albo zamykane, albo zagrożone zamknięciem. niepewna przyszłość gejowskich barów, zniszczony przemysł restauracyjny i oszałamiające stopy bezrobocia, nie wspominając o niewyobrażalnych i katastrofalnych konsekwencjach tego wszystkiego.

Więc nie, Nowy Jork nie jest Nowym Jorkiem wielu ludzi, którzy mają do tego środki, opuszczonych sześć miesięcy temu. Ale nie możesz uciec z miasta, wrócić do miasta, kiedy jest to dogodne lub konieczne i złożyć oświadczenie, jak bardzo jesteś rozczarowany miastem. Wracasz do miasta i dziękujesz, że wciąż tu jest ― i w ogóle cię wpuszcza ―.

Spędziłem 10 dni w wynajmowanym domu w lipcu. Spędzam kilka godzin w tygodniu, oglądając domy Airbnb w trójstanowym obszarze, w którym chciałbym spędzić weekend. najbardziej dotknięty pandemią. A jeśli weźmiemy pod uwagę, że naszemu rządowi brakuje pewnego budującego wiarę zaangażowania w zapewnienie lepszej przyszłości miastu (ten artykuł w „New York Times” przedstawia to dość wyraźnie), poczucie beznadziejności i bezradności jest oszałamiające.

Ale każdego dnia przez ostatnie sześć miesięcy budziłem się w Nowym Jorku. Musiałem wspierać lokalne firmy, które pospiesznie pospieszyły, aby zorientować się w realiach sytuacji, z którą wszyscy się teraz borykamy. Kupiłem artykuły spożywcze w lokalnych restauracjach i rozmawiałem z sąsiadami (z daleka). Poszedłem do parku, wypiłem koktajle na wynos, pojechałem na rowerze. Szedłem. Spędziłem czas z moją społecznością i wspierałem ją. Bez względu na to, co zrobiła pandemia, serce Nowego Jorku jest tutaj i bije mocniej niż kiedykolwiek wcześniej. To nie jest coś, co powinniśmy brać za pewnik.

Dużo myślałem o rozdzierającym serce utworze szefa kuchni Gabrielle Hamilton w New York Times, napisanym w erze blokady „Tiger King” (chyba), kiedy ten koszmar dopiero się zaczynał i nikt z nas nie wiedział, że nadal będziemy się zmagać to pięć miesięcy później. W eseju, który powinieneś przeczytać, jeśli nie, Hamilton zastanawia się, czy nadal jest miejsce dla jej kultowej nowojorskiej restauracji Prune ― a może, tragicznie, nie będzie. Z pewnością są rzeczy, które Nowy Jork już nigdy nie będzie. Więcej ludzi straci pracę i domy. Więcej osób będzie potrzebowało pomocy rządu, ich rodzin, przyjaciół, sąsiadów.

To niszczycielskie i przerażające i nie dzieje się tylko w Nowym Jorku, dzieje się to w całym kraju, na całym świecie. Nie wiem, z czym ktokolwiek inny, kto pisze na Twitterze o tym, że Nowy Jork jest „zakończony”, musiał zmagać się, przezwyciężać lub żałować w pierwszej połowie tego roku, ale ja robić wiem, jak ogromnym przywilejem jest ucieczka ― a mimo to jest to przywilej, za który nikogo nie będę oceniać. Ty robisz ― i jeśli to oznacza opuszczenie naszego miasta (i posiadanie środków na to), fajnie.

To, za co będę osądzać ludzi, to mieć czelność wracać do naszego – nie ich – miasta i nie szanować nie tylko jego, ale także wielu niesamowitych ludzi, którzy tu mieszkają i nigdy się z niego nie poddają. I nie mogłem przestać się zastanawiać (widzisz, co tam zrobiłem?), czy nie powinniśmy spędzać mniej czasu na wysyłaniu złośliwych tweetów, a więcej na tym, jak możemy wesprzeć to miasto i być dla niego jak najlepiej ― i siebie nawzajem?

Jeśli twoja wersja tego jest „skończona” po spędzeniu jednego dnia tutaj, może nigdy tak naprawdę nie należałeś do tego miejsca.


Coronavirus NYC: Restauracje i bary mogą pozostać otwarte godzinę później od poniedziałku

NOWY JORK (WABC) — Restauracje i bary w Nowym Jorku mogą teraz pozostać otwarte do północy, a imprezy z cateringiem mogą trwać do 1 w nocy, co jest ostatnim stopniowym złagodzeniem ograniczeń pandemicznych.

Mimo to firmy twierdzą, że dodatkowa godzina – poprzednia godzina policyjna była o 23:00. -- nie idzie wystarczająco daleko.

Indoor capacity is still limited to 50%, and any alcoholic beverages must come with food.

A UCSF doctor explains why there are people experiencing side effects after getting their second dose of the Pfizer or Moderna COVID-19 vaccine.

New York City Hospitality Alliance Executive Director Andrew Rigie said it is a step in the right direction, but more steps need to be taken.

"We still need a roadmap for when the curfew will be lifted like it has for other industries," he said, noting that gyms and even casinos can stay open all night.

Governor Andrew Cuomo announced that museum and zoo capacities will increase to 50% and movie theaters to 33% next Monday, while large indoor arenas will increase to 25% capacity on May 19, in time for the NBA playoffs.

City officials say vaccination is the key to reopening, and Mayor Bill de Blasio announced Monday that a vaccine site will open at the American Museum of Natural History. The site, which will open Friday, will focus initially on people who work in cultural institutions.

De Blasio said the 4.91% citywide positivity reported Monday is "below the 5% threshold for the first time in a long time."

"That is a profoundly good sign," he said. "Everyone has been working really hard. Let's keep working. Let's just run COVID out of this time once and for all."

Officials announced over the weekend that walk-ins would be allowed at all city-run vaccine sites for anyone 50 and older, and the mayor hopes to expand that to all eligible residents.

"We are looking at that right now," he said. "We wanted to test this out. The goal here is to make vaccination as convenient as possible. We are going to welcome people to it. I think, honestly, convenience has been one of the issues. The more convenient it gets, the easier it is for people to make that choice. We also want to be careful about not having big lines. Obviously, we don't want people waiting a long time. We've been testing it, expanding the test, so far, so good. And we are looking to see if we can go further."

The 31 locations citywide are offering the shot without an appointment as the city has more supply than ever before -- even with the pause in the Johnson & Johnson vaccine.

Officials said the city broke the record for daily vaccinations last Friday with 106,527, and that nearly 6 million total vaccines have been administered.


Can New York reopen indoor dining safely? Here is what coronavirus, restaurant experts say

New York City is reopening indoor dining at restaurants at 25% capacity on Wednesday, but many remain concerned about safety. Covid-19 cases in New York have been rising again and the colder weather season is also expected to result in coronavirus spikes. Restaurants can manage safety concerns, according to Dr. Scott Gottlieb, former FDA Commissioner, but it will come down to individual restaurant decisions and settings.

"The risks related to indoor dining relate to how many people are crowded into a space and setting," Gottlieb told CNBC's "Squawk Box" on Wednesday morning. "Some are safer than others," Gottlieb said, adding that air filtration systems and air flow vary, and the risk of aerosol spread of Covid-19 cannot be ignored.

"We can get something that approximates an aerosol spread and superspreader event, so it really is going to be variable from restaurant to restaurant," the former FDA Commissioner said.

Gottlieb said he does think focus on reopening institutions like schools is more important than reopening restaurants, because the risks are high and while there are economic benefits, there are less social benefits. "I would be focused on schools over purely entertainment settings, not withstanding hardship to restaurant owners," he said.

Danny Meyer's Union Square Hospitality Group is among the New York City-based companies reopening restaurants on Wednesday for indoor dining at 25% capacity. Many diners are concerned about the health risks they will be taking, but Meyer also is focused on keep restaurant employees safe.

Union Square Hospital Group has partnered with biometric screening company CLEAR to monitor employee health at his dining establishments.

CLEAR, which was created after 9/11 as a way to improve airport security, has created an app called Health Pass that Meyer's company will use for all employees as part of daily safety health checks. The CLEAR app initially verifies identity by uploading an identifying document and asking a user to snap a selfie. Before entering the restaurant, employees open Health Pass, verify their identity with a selfie, and then answer a series of health survey questions. A CLEAR kiosk in the restaurant will offer a temperature check and scan the employee QR code to gather health insights and confirm the person can safely enter, but it does not access an individual's private health details. The National Hockey League used the same technology in its recent Stanley Cup Playoffs in Toronto and Edmonton.

Meyer, whose firm had to lay off thousands of workers early in the coronavirus as restaurants shut down, said the transition from sidewalk dining — which three of his restaurants have been doing for many weeks already — is a phase of Covid reopening that, "Were concerned about it, but also really excited."

"We want to do it in the safest possible way . in a way to ensure employees it is safe to come back to work," Meyer told CNBC's "Squawk Box" about the reopening plan and the CLEAR deal.

"It helps making sure employees know we are vigilant about it every day," Meyer said.


Pressure mounts on New York City to resume indoor dining

NEW YORK CITY (WABC) -- A decision on whether indoor dining will be permitted during the pandemic will happen this month, Mayor Bill de Blasio clarified on Wednesday morning.

"I think it's our responsibility to give (restaurants) as clear an answer in the month of September as possible, of where we are going," he said. "If there can be a timeline, if there can be a set of standards for reopening, we need to decide that in the next few weeks and announce it, whether it is good news or bad news."

De Blasio said indoor bars and nightclubs are more problematic for virus resurgence than indoor restaurants, but those "are still really sensitive" also.

"Indoor bars, indoor nightclubs have been particularly intense nexuses for resurgences around the country, around the world right now," he said. "That's a very big concern."

The mayor added the decisions about reopening are always going to be about health and safety first.

"That's why we've been so careful with this issue," de Blasio said.

A decision on the resumption of indoor dining in NYC should come sometime in September, Mayor Bill de Blasio says.

The pressure to reopen indoor dining is intensifying as New Jersey prepares to reopen indoor dining with limited capacity starting Friday.

City Council Speaker Corey Johnson issued a statement in favor of resuming indoor dining with precautions.

"It's time to allow indoor dining in New York City with reduced capacity and clear guidance to ensure social distancing and safety," he said. "This is crucial for restaurant owners, who have been particularly hard hit by the pandemic and the resulting drop in tourism. Summer is winding down, and they need to begin planning for the colder months. Of course, we will continue to monitor the City's COVID-19 rates, just as we must for all of our businesses. We know that the restaurant industry employs many New Yorkers, including many immigrants. Its health and well-being are imperative to our city. The rest of the state has been allowed to reopen their restaurants for indoor dining, and New Jersey is allowing indoor dining come Friday. Now is the time to allow it in New York City. Our restaurants and our City's economy can't wait."

Andrew Rigie, executive director of the NYC Hospitality Alliance, issued a statement in support of Speaker Johnson calling for indoor dining to resume in New York City.

"Restaurants across New York City have been financially (devastated) for six months since the start of the pandemic," he said. "With New Jersey resuming indoor dining on Friday and restaurants elsewhere across New York state having safely served customers indoors for months, the NYC Hospitality Alliance, restaurant owners from across the five boroughs, industry leaders, members of the State Senate, City Council and now Speaker Johnson have all called for an immediate plan to resume indoor dining. We're thankful that Speaker Johnson is urgently protecting thousands of small businesses from permanent closure and preventing losses of tens of thousands of industry jobs, and we stand with his call to action to allow indoor dining to safely resume in New York City."


New York’s ‘Mystery’ Surge in COVID Cases Is Freaking Experts Out

The Empire State, once again, has the dubious distinction of being the state in which COVID is spreading fastest on a per-person basis.

Justin Rohrlich

Angela Weiss/AFP via Getty

Even though New York has one of the strictest mask mandates in the country, and one-third of the population has received at least one dose of the vaccine, COVID-19 infection rates are rising faster than any other state in the U.S.—and public health experts aren’t completely sure what’s behind the spike in new cases.

“The reality is that no one knows exactly why,” Dr. Irwin Redlener, a New York epidemiologist specializing in pandemic response, told The Daily Beast. “There are a lot of factors in New York that have to do with population density, lots of people who are in marginalized populations or living in poverty, and all of these factors tend to exacerbate spread and reduce access to vaccines. But one of my colleagues pointed out that this is not dissimilar to places like Detroit, where they are not seeing a surge.”

After nearly three months on a downward trajectory, new coronavirus cases rose 64 percent in New York last week. State officials reported 67,963 new cases for the seven-day period, an increase of 26,557 from the previous week. This gives New York the dubious distinction of being the state in which COVID is spreading fastest on a per-person basis, according to a USA Today data analysis, and the biggest increase has been in New York City. About 55 New York City residents have died from COVID each day over the past two weeks, per Nowy Jork magazine, higher than it was at any point from last August to the beginning of December.

At the same time, embattled New York Gov. Andrew Cuomo continues to relax COVID restrictions on indoor dining, recently allowing restaurants to operate at 50 percent capacity. Indoor fitness classes reopened statewide on Mar. 22 at 33 percent capacity, Yankee Stadium and Citi Field will soon open at 20 percent capacity, and New Yorkers are once again permitted to go to movie theaters (25 percent in New York City) and billiard halls (35 percent in the city, 50 percent elsewhere in the state).

“We’re not doing enough genomic surveillance,” said Redlener. “It may be that we’re dealing with some yet unidentified strains in New York. Unfortunately, the conclusion is we don't know why the New York Metro area is being hit. We don't have a lot of information that really explains this uniqueness. It’s a mystery that will eventually be unraveled—but not yet.”

The acceleration in new COVID cases also puzzles Lawrence Gostin, a public health law professor at Georgetown University who is affiliated with the World Health Organization. Sometimes, the reasons can be obvious, such as an influx of Spring Breakers gathering together at one time, he said. However, New York City isn’t a Spring Break destination. There may be other factors at play, according to Gostin, who speculated about three possibilities.

First, people have a tremendous amount of “pandemic fatigue,” and are itching to go out again. And it’s far easier to get COVID while seeing friends in a restaurant or bar than it is sitting six feet away from them in Central Park.

Second, Gostin pointed to the population density of New York City as a potential reason for the uptick in new cases.

“There are just a lot of people packed together,” he said. “Thirdly, I think the U.K. variant could be an explanation because it’s so much more transmissible than the original virus and that's also a contributor.”

The U.K. variant, or B117, is the main culprit behind any surge right now, believes Dr. Emily Landon, an infectious disease expert at the University of Chicago Medical Center. It’s the most aggressive and most dangerous, and leads to more deaths than the original permutation of the virus, she said.

“Every cough and sneeze from a person who has B117 has more virus in it than the others, and it takes fewer viral particles to make you sick,” Landon told The Daily Beast. “So it’s a double whammy. I don't think people understand that, really.”

Landon doesn’t see the New York surge—as well as a midwestern version of it happening now in her home state of Illinois—as much of a surprise.

“We knew for a while that the variants were going to begin to spread more rapidly, and our vaccine effort wasn't going to outpace that,” she said. “It’s a little bit like the tortoise and the hare: right now, the variants are the hare and the vaccines are the tortoise.”

B117 is the COVID strain that’s pushing hospitalization numbers up for younger people across the country right now, said Landon. And while younger people tend not to get as sick as those who are older, she pointed out that even mild cases of COVID can lead to things like long-term organ damage.

Children with mild cases of COVID can also act as vectors, spreading it to family members, teachers, and others with whom they may come into close contact, according to Ryan Marino, a Cleveland, Ohio ER doctor who has treated patients who refused to believe COVID was real. This could also be contributing to the rise in COVID infections in places where schools have reopened for in-person learning, such as New York City.

Ignoring this “big part of the equation” is unwise, Marino said, adding that kids are “definitely catching the virus and spreading the virus.”

“It’s heartbreaking that we haven’t learned from 500,000 preventable deaths, and more that could be prevented if people didn’t have a need to be wall-to-wall bodies on Miami Beach,” he told The Daily Beast. “We really are very close to having some degree of control here, so it does feel kind of exasperating to see people kind of throwing caution to the wind when we’re in the home stretch.”

We’re close to the light at the end of the tunnel, said Gostin.

“Just hold on for another four to six weeks,” he said. “Then there are going to be enough people vaccinated to break the chains of transmission, and by spring and summer we’re going to see a significant drop in cases and a truly dramatic drop in hospitalizations and deaths.”


Obejrzyj wideo: Koszty życia w Nowym Jorku. Ile trzeba zarabiać, żeby PRZETRWAĆ w NYC? Spaceruję po Wall Street. (Może 2022).


Uwagi:

  1. Jinny

    Powiedziałbym o monumentalności, wielkości niektórych działek. A ja bym to nazwał - niefiltrowany prawdziwy. Moim zdaniem piękno to jeszcze coś innego: najlepsze, najczystsze, wybrane, które sprawia, że ​​drżysz i zachwycasz się. Piękno można znaleźć we wszystkim, ale wszystko w tłumie nie jest pięknem. MOIM ZDANIEM.

  2. Rowin

    Bardzo dziękuję za pomoc w tej sprawie, teraz będę wiedział.

  3. Gianni

    Jestem bardzo wdzięczny za informacje. Użyłem tego.

  4. Dotaur

    Absolutnie z tobą zgadzam się. In it something is also to me your idea is pleasant. I suggest to take out for the general discussion.

  5. Tobie

    Przepraszam, ale moim zdaniem się mylili. Musimy omówić.



Napisać wiadomość