Przepisy na koktajle, alkohole i lokalne bary

Stunt kanibalizmu był fikcją

Stunt kanibalizmu był fikcją


We are searching data for your request:

Forums and discussions:
Manuals and reference books:
Data from registers:
Wait the end of the search in all databases.
Upon completion, a link will appear to access the found materials.

Aby zwiększyć świadomość dawstwa narządów

wtorek modny kawałek tego dnia był film przedstawiający gospodarzy holenderskiej telewizji podobno jedzących się nawzajem przed publicznością w studiu. Okazuje się, że cała sprawa była mistyfikacją.

Wczoraj sieć za Proefkonijnen, lub „Świnki morskie”, podobno ujawnił, że zwiastun był tylko chwytem mającym na celu podniesienie świadomości na temat braku dawców narządów.

Więc dwóch mężczyzn mogło nie mieć chirurgicznie usuniętych kawałków mięśni, które miały zostać usmażone przez szefa kuchni i podane. Sieć zrobiła to samo w 2007 roku, ogłaszając, że w programie pojawią się ludzie rywalizujący o darowizny nerek. Mieliśmy wątpliwości.

Daily Byte to regularna kolumna poświęcona interesującym wiadomościom i trendom kulinarnym w całym kraju. Kliknij tutaj, aby zobaczyć poprzednie kolumny.


Poszukiwani dawcy! Pamiętając o restauracji Cannibal w Niemczech [NSFW]

Kanibalizm jest chyba najgłupszym ze wszystkich tabu. Jest coś absurdalnego w myśli o zjedzeniu innej osoby. W jednej chwili są inteligentnymi i wygadanymi rówieśnikami, pełnymi myśli i emocji, a w następnej mieszają się z Twoimi porannymi goframi. Czy ktoś jeszcze chichocze z tego dysonansu poznawczego, czy jestem tylko chorym dziwakiem?

Jakkolwiek zabawne by to nie było, kanibalizm zawsze mieszkał na obrzeżach naszej wyobraźni, zwykle w ekstremalnych horrorach lub na pożółkłych stronach nikczemnych starych komiksów EC. To fascynujące tabu do kontemplowania i powracamy do tego pojęcia raz po raz w całej historii — (i na stronach Blumhouse). Niewielu rzeczywistych ludzi – według antropologów – było znanych z regularnego wykonywania rytualnego kanibalizmu. Jednym znanym plemieniem, które faktycznie to zrobiło, było plemię Wari’, koczowniczy lud Brazylii, który podobno żywi się ciałami swoich zmarłych jako forma szacunku. Nie przypomina to uczt z, powiedzmy, ZIELONEGO PIEKŁA czy KANIBALSKIEGO HOLOKAUSTU, ale wiadomo, że się zdarza.

Wari’ były również w 2010 roku główną inspiracją dla restauracji w Berlinie o nazwie Filmé była to, zgodnie z informacją prasową przed otwarciem, pierwsza w historii restauracja kanibali.

Filmé wzbudził duże zainteresowanie w prasie europejskiej w 2010 r., kiedy otworzył (nieistniejącą już) stronę internetową ze specjalnym kwestionariuszem, w którym pytano klientów o ich historię medyczną, wskaźnik masy ciała, historię ciąży i jaką mieli formę fizyczną in. Funkcją tego badania było znalezienie odpowiednich dawców, którzy chcieli oddać swoje ciała do kuchni restauracji. Tak, Filmé było, według tego badania, odsiewanie ludzi…, aby służyć innym ludziom.

Niestety, szczegóły przepisów nie zostały uwzględnione, więc możemy tylko domyślać się, jakiego rodzaju ciał szukali dla jakich posiłków. Biorąc pod uwagę, jak niewielkie doświadczenie prawdopodobnie mają profesjonalni kucharze w przygotowywaniu ludzkiego mięsa, trudno sobie wyobrazić, jacy ludzie faktycznie przygotowywaliby najlepsze posiłki. Chociaż jest prawdopodobne, że sportowcy prawdopodobnie zrobiliby najlepsze mięso.

Filmé według ankiety szukała również wykwalifikowanych chirurgów, którzy mogliby służyć jako rzeźnicy w restauracji. Pomysł zatem byłby taki, że ktoś umrze, jego ciało zostanie zabrane do restauracji, a lekarz usunie odpowiednie części do przygotowania. Części trafiłyby następnie do szefa kuchni i — à la POSIKANE — muszą wymyślić przepis na podstawie dowolnych części, z którymi zostały zaprezentowane. Nie mieli nikogo uśmiercać ani mordować, ale po prostu — iz szacunkiem— korzystać z ofiarowanych ciał.

Sformułowanie na stronie, choć trochę ponure, było kontemplacyjne i pragmatyczne. „Postrzegamy ucztowanie jako akt duchowy”, napisano, „w którym duch i siła spalonego stworzenia jest dana gościom”. To, czy to credo zostało zaczerpnięte bezpośrednio z języka Wari’, jest w najlepszym razie dyskusyjne, ale wydaje się, że jest to wykonalna deklaracja misji. Dla kanibali.

Gdy tylko pojawiła się strona internetowa, natychmiast wywołała ogień ze strony lokalnych polityków i dziennikarzy. To był tak skandaliczny pomysł, że po prostu miał do rozwiązania. Der Spiegel poinformował, że prawdopodobnie był to jakiś żart lub wyczyn PR, którego źródła nie mogli odgadnąć. Lokalni politycy byli oburzeni, a Michael Braun, wiceprzewodniczący konserwatywnej chadecji w berlińskim parlamencie stanowym, po otrzymaniu zalewu e-maili na ten temat musiał się ujawnić.

Braun powiedział, że restauracja była chorym żartem, prawdopodobnie podszywającym się pod znaną niemiecką historię z 2001 roku o człowieku, który sprzedał własne ciało kanibalowi. Prawdopodobnie przypominasz sobie historię Armina Meiwesa, kanibala, który szukał ochotnika do zjedzenia, znalazł go i spędził kilka miesięcy na powolnym krojeniu i zjadaniu swojej ofiary. W chwili aresztowania Meiwes zjadł około 44 funtów ludzkiego mięsa. To około 176 Royales z serem. (Nawiasem mówiąc, Meiwes został skazany na dożywocie.)

Jednak minęło tylko około półtora tygodnia wcześniej Filmé okazało się być — być może oczywiście — mistyfikacją. Jak Telegraf doniesiono (zabawnie, w sekcji Jedzenie i napoje), niemieckie stowarzyszenie wegetariańskie o nazwie Vebu zaaranżowało stronę internetową jako satyrę na sposób, w jaki ludzie tak zwyczajnie myślą o spożywaniu mięsa. Teoretyzowali, że mięsożercy zbyt często przeglądają menu, nie myśląc o rzezi krów, świń, kurczaków, jagniąt, kóz, krokodyli, królików i dowolnej liczby zwierząt. Aby wyrwać opinię publiczną z samozadowolenia związanego z mięsem, postanowili umieścić ludzi w miejscu swoich zwierzęcych braci, ujawniając, jak ogólnie jest obrzydliwe mięso.

Rzecznik Vebu, człowiek o imieniu Sebastian Zösch, powiedział: „Vebu chce zwrócić uwagę na nas wszystkich, których dotyczy ogólnoświatowa konsumpcja mięsa”. ten Filmé strona internetowa została usunięta na początku września 2010 roku, a na jej miejscu pojawiło się następujące oświadczenie Vebu:

Spożywanie ludzkiego mięsa to kwestia wybuchowa. Nikt jednak nie zadaje sobie pytania, skąd pochodzi spożywane codziennie mięso, w jakich okolicznościach jest produkowane i jakie ma to konsekwencje dla naszego środowiska”.

Ten rodzaj żartu jest zawsze mile widziany w oczach tego pisarza. Często potrzeba czegoś szokującego, aby ludzie wstali i zwrócili uwagę, a sprytny dowcip, ujawniający pęknięcia w konstrukcji politycznej lub społecznej, może być jedną z najskuteczniejszych form protestu. Świat zawsze może skorzystać z oszustów, którzy przynajmniej zachęcają trochę anarchia.

Niestety, dowcip — w tym przypadku i tak — był znacznie większy niż wiadomość. Więcej osób pamięta, że ​​tam faktycznie było berlińska restauracja kanibali (jeśli ktoś ją w ogóle pamięta) niż Vebu lub jej ekstremalne przesłanie wegetarianizmu.

Tak więc z przykrością informuję, że nie było Filmé restauracja…, a jeśli jesteś chorobliwie ciekawy, nie możesz iść do odległej restauracji w Niemczech, aby spróbować ludzkiego steku. Jeszcze nie osiągnęliśmy poziomów społecznego głodu (lub dekadencji z wyższej półki), gdzie restauracja kanibali byłaby otwarcie akceptowana przez, no cóż, każdego.

Ale tylko przez sekundę myślałeś, że to możliwe… prawda?


Poszukiwani dawcy! Pamiętając o restauracji Cannibal w Niemczech [NSFW]

Kanibalizm jest chyba najgłupszym ze wszystkich tabu. Jest coś absurdalnego w myśli o zjedzeniu innej osoby. W jednej chwili są inteligentnymi i wygadanymi rówieśnikami, pełnymi myśli i emocji, a w następnej mieszają się z Twoimi porannymi goframi. Czy ktoś jeszcze chichocze z tego dysonansu poznawczego, czy jestem tylko chorym dziwakiem?

Jakkolwiek zabawne by to nie było, kanibalizm zawsze mieszkał na obrzeżach naszej wyobraźni, zwykle w ekstremalnych horrorach lub na pożółkłych stronach nikczemnych starych komiksów EC. To fascynujące tabu do kontemplowania i powracamy do tego pojęcia raz po raz w całej historii — (i na stronach Blumhouse). Niewielu rzeczywistych ludzi – według antropologów – było znanych z regularnego wykonywania rytualnego kanibalizmu. Jednym znanym plemieniem, które faktycznie to zrobiło, było plemię Wari’, koczowniczy lud Brazylii, który podobno żywi się ciałami swoich zmarłych jako forma szacunku. Nie przypomina to uczt z, powiedzmy, ZIELONEGO PIEKŁA czy KANIBALSKIEGO HOLOKAUSTU, ale wiadomo, że się zdarza.

Wari’ były również w 2010 roku główną inspiracją dla restauracji w Berlinie o nazwie Filmé była to, zgodnie z informacją prasową przed otwarciem, pierwsza w historii restauracja kanibali.

Filmé wzbudził duże zainteresowanie w prasie europejskiej w 2010 r., kiedy otworzył (nieistniejącą już) stronę internetową ze specjalnym kwestionariuszem, w którym pytano klientów o ich historię medyczną, wskaźnik masy ciała, historię ciąży i jaką mieli formę fizyczną in. Funkcją tego badania było znalezienie odpowiednich dawców, którzy chcieli oddać swoje ciała do kuchni restauracji. Tak, Filmé było, według tego badania, odsiewanie ludzi…, aby służyć innym ludziom.

Niestety, szczegóły przepisów nie zostały uwzględnione, więc możemy tylko domyślać się, jakiego rodzaju ciał szukali dla jakich posiłków. Biorąc pod uwagę, jak małe doświadczenie prawdopodobnie mają profesjonalni kucharze w przygotowywaniu ludzkiego mięsa, trudno sobie wyobrazić, jacy ludzie faktycznie przygotowywaliby najlepsze posiłki. Chociaż jest prawdopodobne, że sportowcy prawdopodobnie zrobiliby najlepsze mięso.

Filmé według ankiety szukała również wykwalifikowanych chirurgów, którzy mogliby służyć jako rzeźnicy w restauracji. Pomysł zatem byłby taki, że ktoś umrze, jego ciało zostanie zabrane do restauracji, a lekarz usunie odpowiednie części do przygotowania. Części trafiłyby następnie do szefa kuchni i — à la POSIKANE — muszą wymyślić przepis na podstawie dowolnych części, z którymi zostały zaprezentowane. Nie mieli nikogo uśmiercać ani mordować, ale po prostu — iz szacunkiem— korzystać z ofiarowanych ciał.

Sformułowanie na stronie, choć trochę ponure, było kontemplacyjne i pragmatyczne. „Postrzegamy ucztowanie jako akt duchowy”, napisano, „w którym duch i siła spalonego stworzenia jest dana gościom”. To, czy to credo zostało zaczerpnięte bezpośrednio z języka Wari’, jest w najlepszym razie dyskusyjne, ale wydaje się, że jest to wykonalna deklaracja misji. Dla kanibali.

Gdy tylko strona pojawiła się, natychmiast wywołała ogień ze strony lokalnych polityków i dziennikarzy. To był tak skandaliczny pomysł, że po prostu miał do rozwiązania. Der Spiegel poinformował, że prawdopodobnie był to jakiś żart lub wyczyn PR, którego źródła nie mogli odgadnąć. Lokalni politycy byli oburzeni, a Michael Braun, wiceprzewodniczący konserwatywnej chadecji w berlińskim parlamencie stanowym, po otrzymaniu zalewu e-maili na ten temat musiał się ujawnić.

Braun powiedział, że restauracja była chorym żartem, prawdopodobnie podszywającym się pod znaną niemiecką historię z 2001 roku o człowieku, który sprzedał własne ciało kanibalowi. Prawdopodobnie przypominasz sobie historię Armina Meiwesa, kanibala, który szukał ochotnika do zjedzenia, znalazł go i przez kilka miesięcy powoli kroił i zjadał swoją ofiarę. W momencie aresztowania Meiwes zjadł około 44 funtów ludzkiego mięsa. To około 176 Royales z serem. (Nawiasem mówiąc, Meiwes został skazany na dożywocie.)

Jednak minęło tylko około półtora tygodnia wcześniej Filmé okazało się być — być może oczywiście — mistyfikacją. Jak Telegraf doniesiono (zabawnie, w sekcji Jedzenie i napoje), niemieckie stowarzyszenie wegetariańskie o nazwie Vebu zaaranżowało stronę internetową jako satyrę na sposób, w jaki ludzie tak zwyczajnie myślą o spożywaniu mięsa. Teoretyzowali, że mięsożercy zbyt często przeglądają menu, nie myśląc o rzezi krów, świń, kurczaków, jagniąt, kóz, krokodyli, królików i dowolnej liczby zwierząt. Aby wyrwać opinię publiczną z samozadowolenia związanego z mięsem, postanowili umieścić ludzi w miejscu swoich zwierzęcych braci, ujawniając, jak ogólnie jest obrzydliwe mięso.

Rzecznik Vebu, człowiek o imieniu Sebastian Zösch, powiedział: „Vebu chce zwrócić uwagę na nas wszystkich, których dotyczy ogólnoświatowa konsumpcja mięsa”. ten Filmé strona internetowa została usunięta na początku września 2010 roku, a na jej miejscu pojawiło się następujące oświadczenie Vebu:

Spożywanie ludzkiego mięsa to kwestia wybuchowa. Nikt jednak nie zadaje sobie pytania, skąd pochodzi spożywane codziennie mięso, w jakich okolicznościach jest produkowane i jakie ma to konsekwencje dla naszego środowiska”.

Ten rodzaj żartu jest zawsze mile widziany w oczach tego pisarza. Często potrzeba czegoś szokującego, aby ludzie wstali i zwrócili uwagę, a sprytny dowcip, ujawniający pęknięcia w konstrukcji politycznej lub społecznej, może być jedną z najskuteczniejszych form protestu. Świat zawsze może skorzystać z oszustów, którzy przynajmniej zachęcają trochę anarchia.

Niestety, dowcip — w tym przypadku i tak — był znacznie większy niż wiadomość. Więcej osób pamięta, że ​​tam faktycznie było berlińska restauracja kanibali (jeśli ktoś ją w ogóle pamięta) niż Vebu lub jej ekstremalne przesłanie wegetarianizmu.

Tak więc z przykrością informuję, że nie było Filmé restauracja…, a jeśli jesteś chorobliwie ciekawy, nie możesz iść do odległej restauracji w Niemczech, aby spróbować ludzkiego steku. Jeszcze nie osiągnęliśmy poziomów społecznego głodu (lub dekadencji z wyższej półki), gdzie restauracja kanibali byłaby otwarcie akceptowana przez, no cóż, każdego.

Ale tylko przez sekundę myślałeś, że to możliwe… prawda?


Poszukiwani dawcy! Pamiętając o restauracji Cannibal w Niemczech [NSFW]

Kanibalizm jest chyba najgłupszym ze wszystkich tabu. Jest coś absurdalnego w myśli o zjedzeniu innej osoby. W jednej chwili są inteligentnymi i wygadanymi rówieśnikami, pełnymi myśli i emocji, a w następnej mieszają się z Twoimi porannymi goframi. Czy ktoś jeszcze chichocze z tego dysonansu poznawczego, czy jestem tylko chorym dziwakiem?

Jakkolwiek zabawne by to nie było, kanibalizm zawsze mieszkał na obrzeżach naszej wyobraźni, zwykle w ekstremalnych horrorach lub na pożółkłych stronach nikczemnych starych komiksów EC. To fascynujące tabu do kontemplowania i powracamy do tego pojęcia raz po raz w całej historii — (i na stronach Blumhouse). Niewielu rzeczywistych ludzi – według antropologów – było znanych z regularnego wykonywania rytualnego kanibalizmu. Jednym znanym plemieniem, które faktycznie to zrobiło, było plemię Wari’, koczowniczy lud Brazylii, który podobno żywi się ciałami swoich zmarłych jako forma szacunku. Nie przypomina to uczt z, powiedzmy, ZIELONEGO PIEKŁA czy KANIBALSKIEGO HOLOKAUSTU, ale wiadomo, że się zdarza.

Wari’ były również w 2010 roku główną inspiracją dla restauracji w Berlinie o nazwie Filmé była to, zgodnie z informacją prasową przed otwarciem, pierwsza w historii restauracja kanibali.

Filmé wzbudził duże zainteresowanie w prasie europejskiej w 2010 r., kiedy otworzył (nieistniejącą już) stronę internetową ze specjalnym kwestionariuszem, w którym pytano klientów o ich historię medyczną, wskaźnik masy ciała, historię ciąży i jaką mieli formę fizyczną in. Funkcją tego badania było znalezienie odpowiednich dawców, którzy chcieli oddać swoje ciała do kuchni restauracji. Tak, Filmé było, według tego badania, odsiewanie ludzi…, aby służyć innym ludziom.

Niestety, szczegóły przepisów nie zostały uwzględnione, więc możemy tylko domyślać się, jakiego rodzaju ciał szukali dla jakich posiłków. Biorąc pod uwagę, jak małe doświadczenie prawdopodobnie mają profesjonalni kucharze w przygotowywaniu ludzkiego mięsa, trudno sobie wyobrazić, jacy ludzie faktycznie przygotowywaliby najlepsze posiłki. Chociaż jest prawdopodobne, że sportowcy prawdopodobnie zrobiliby najlepsze mięso.

Filmé według ankiety szukała również wykwalifikowanych chirurgów, którzy mogliby służyć jako rzeźnicy w restauracji. Pomysł zatem byłby taki, że ktoś umrze, jego ciało zostanie zabrane do restauracji, a lekarz usunie odpowiednie części do przygotowania. Części trafiłyby następnie do szefa kuchni i — à la POSIKANE — muszą wymyślić przepis na podstawie dowolnych części, z którymi zostały zaprezentowane. Nie mieli nikogo uśpić ani zamordować, ale po prostu i z szacunkiem wykorzystali ofiarowane ciała.

Sformułowanie na stronie, choć trochę ponure, było kontemplacyjne i pragmatyczne. „Postrzegamy ucztowanie jako akt duchowy”, napisano, „w którym duch i siła spalonego stworzenia jest dana gościom”. To, czy to credo zostało zaczerpnięte bezpośrednio z języka Wari’, jest w najlepszym razie dyskusyjne, ale wydaje się, że jest to wykonalna deklaracja misji. Dla kanibali.

Gdy tylko strona pojawiła się, natychmiast wywołała ogień ze strony lokalnych polityków i dziennikarzy. To był tak skandaliczny pomysł, że po prostu miał do rozwiązania. Der Spiegel poinformował, że prawdopodobnie był to jakiś żart lub wyczyn PR, którego źródła nie mogli odgadnąć. Lokalni politycy byli oburzeni, a Michael Braun, wiceprzewodniczący konserwatywnej chadecji w berlińskim parlamencie stanowym, po otrzymaniu zalewu e-maili na ten temat musiał się ujawnić.

Braun powiedział, że restauracja była chorym żartem, prawdopodobnie podszywającym się pod znaną niemiecką historię z 2001 roku o człowieku, który sprzedał własne ciało kanibalowi. Prawdopodobnie przypominasz sobie historię Armina Meiwesa, kanibala, który szukał ochotnika do zjedzenia, znalazł go i spędził kilka miesięcy na powolnym krojeniu i zjadaniu swojej ofiary. W chwili aresztowania Meiwes zjadł około 44 funtów ludzkiego mięsa. To około 176 Royales z serem. (Nawiasem mówiąc, Meiwes został skazany na dożywocie.)

Jednak minęło tylko około półtora tygodnia wcześniej Filmé okazało się być — być może oczywiście — mistyfikacją. Jak Telegraf doniesiono (zabawnie, w sekcji Jedzenie i napoje), niemieckie stowarzyszenie wegetariańskie o nazwie Vebu zaaranżowało stronę internetową jako satyrę na sposób, w jaki ludzie tak zwyczajnie myślą o spożywaniu mięsa. Teoretyzowali, że mięsożercy zbyt często przeglądają menu, nie myśląc o rzezi krów, świń, kurczaków, jagniąt, kóz, krokodyli, królików i dowolnej liczby zwierząt. Aby wyrwać opinię publiczną z samozadowolenia związanego z mięsem, postanowili umieścić ludzi w miejscu swoich zwierzęcych braci, ujawniając, jak ogólnie jest obrzydliwe mięso.

Rzecznik Vebu, człowiek o imieniu Sebastian Zösch, powiedział: „Vebu chce zwrócić uwagę na nas wszystkich, których dotyczy ogólnoświatowa konsumpcja mięsa”. ten Filmé strona internetowa została usunięta na początku września 2010 roku, a na jej miejscu pojawiło się następujące oświadczenie Vebu:

Spożywanie ludzkiego mięsa to kwestia wybuchowa. Nikt jednak nie zadaje sobie pytania, skąd pochodzi spożywane codziennie mięso, w jakich okolicznościach jest produkowane i jakie ma to konsekwencje dla naszego środowiska”.

Ten rodzaj żartu jest zawsze mile widziany w oczach tego pisarza. Często potrzeba czegoś szokującego, aby ludzie wstali i zwrócili uwagę, a sprytny dowcip, ujawniający pęknięcia w konstrukcji politycznej lub społecznej, może być jedną z najskuteczniejszych form protestu. Świat zawsze może skorzystać z oszustów, którzy przynajmniej zachęcają trochę anarchia.

Niestety, dowcip — w tym przypadku i tak — był znacznie większy niż wiadomość. Więcej osób pamięta, że ​​tam faktycznie było berlińska restauracja kanibali (jeśli ktoś ją w ogóle pamięta) niż Vebu lub jej ekstremalne przesłanie wegetarianizmu.

Tak więc z przykrością informuję, że nie było Filmé restauracja…, a jeśli jesteś chorobliwie ciekawy, nie możesz iść do odległej restauracji w Niemczech, aby spróbować ludzkiego steku. Jeszcze nie osiągnęliśmy poziomów społecznego głodu (lub dekadencji z wyższej półki), gdzie restauracja kanibali byłaby otwarcie akceptowana przez, no cóż, każdego.

Ale tylko przez sekundę myślałeś, że to możliwe… prawda?


Poszukiwani dawcy! Pamiętając o restauracji Cannibal w Niemczech [NSFW]

Kanibalizm jest chyba najgłupszym ze wszystkich tabu. Jest coś absurdalnego w myśli o zjedzeniu innej osoby. W jednej chwili są inteligentnymi i wygadanymi rówieśnikami, pełnymi myśli i emocji, a w następnej mieszają się z Twoimi porannymi goframi. Czy ktoś jeszcze chichocze z tego dysonansu poznawczego, czy jestem tylko chorym dziwakiem?

Jakkolwiek zabawne by to nie było, kanibalizm zawsze mieszkał na obrzeżach naszej wyobraźni, zwykle w ekstremalnych horrorach lub na pożółkłych stronach nikczemnych starych komiksów EC. To fascynujące tabu do kontemplowania i powracamy do tego pojęcia raz po raz w całej historii — (i na stronach Blumhouse). Niewielu rzeczywistych ludzi – według antropologów – było znanych z regularnego wykonywania rytualnego kanibalizmu. Jednym znanym plemieniem, które faktycznie to zrobiło, było plemię Wari’, koczowniczy lud Brazylii, który podobno żywi się ciałami swoich zmarłych jako forma szacunku. Nie przypomina to uczt z, powiedzmy, ZIELONEGO PIEKŁA czy KANIBALSKIEGO HOLOKAUSTU, ale wiadomo, że się zdarza.

Wari’ były również w 2010 roku główną inspiracją dla restauracji w Berlinie o nazwie Filmé była to, zgodnie z informacją prasową przed otwarciem, pierwsza w historii restauracja kanibali.

Filmé wzbudził duże zainteresowanie w prasie europejskiej w 2010 r., kiedy otworzył (nieistniejącą już) stronę internetową ze specjalnym kwestionariuszem, w którym pytano klientów o ich historię medyczną, wskaźnik masy ciała, historię ciąży i jaką mieli formę fizyczną in. Funkcją tego badania było znalezienie odpowiednich dawców, którzy chcieli oddać swoje ciała do kuchni restauracji. Tak, Filmé było, według tego badania, odsiewanie ludzi…, aby służyć innym ludziom.

Niestety, szczegóły przepisów nie zostały uwzględnione, więc możemy tylko domyślać się, jakiego rodzaju ciał szukali dla jakich posiłków. Biorąc pod uwagę, jak niewielkie doświadczenie prawdopodobnie mają profesjonalni kucharze w przygotowywaniu ludzkiego mięsa, trudno sobie wyobrazić, jacy ludzie faktycznie przygotowywaliby najlepsze posiłki. Chociaż jest prawdopodobne, że sportowcy prawdopodobnie zrobiliby najlepsze mięso.

Filmé według ankiety szukała również wykwalifikowanych chirurgów, którzy mogliby służyć jako rzeźnicy w restauracji. Pomysł zatem byłby taki, że ktoś umrze, jego ciało zostanie zabrane do restauracji, a lekarz usunie odpowiednie części do przygotowania. Części trafiłyby następnie do szefa kuchni i — à la POSIKANE — muszą wymyślić przepis na podstawie dowolnych części, z którymi zostały zaprezentowane. Nie mieli nikogo uśmiercać ani mordować, ale po prostu — iz szacunkiem— korzystać z ofiarowanych ciał.

Sformułowanie na stronie, choć trochę ponure, było kontemplacyjne i pragmatyczne. „Postrzegamy ucztowanie jako akt duchowy”, napisano, „w którym duch i siła spalonego stworzenia jest dana gościom”. To, czy to credo zostało zaczerpnięte bezpośrednio z języka Wari’, jest w najlepszym razie dyskusyjne, ale wydaje się, że jest to wykonalna deklaracja misji. Dla kanibali.

Gdy tylko pojawiła się strona internetowa, natychmiast wywołała ogień ze strony lokalnych polityków i dziennikarzy. To był tak skandaliczny pomysł, że po prostu miał do rozwiązania. Der Spiegel poinformował, że prawdopodobnie był to jakiś żart lub wyczyn PR, którego źródła nie mogli odgadnąć. Lokalni politycy byli oburzeni, a Michael Braun, wiceprzewodniczący konserwatywnej chadecji w berlińskim parlamencie stanowym, po otrzymaniu zalewu e-maili na ten temat musiał się ujawnić.

Braun powiedział, że restauracja była chorym żartem, prawdopodobnie podszywającym się pod znaną niemiecką historię z 2001 roku o człowieku, który sprzedał własne ciało kanibalowi. Prawdopodobnie przypominasz sobie historię Armina Meiwesa, kanibala, który szukał ochotnika do zjedzenia, znalazł go i przez kilka miesięcy powoli kroił i zjadał swoją ofiarę. W chwili aresztowania Meiwes zjadł około 44 funtów ludzkiego mięsa. To około 176 Royales z serem. (Nawiasem mówiąc, Meiwes został skazany na dożywocie.)

Jednak minęło tylko około półtora tygodnia wcześniej Filmé okazało się być — być może oczywiście — mistyfikacją. Jak Telegraf doniesiono (zabawnie, w sekcji Jedzenie i napoje), niemieckie stowarzyszenie wegetariańskie o nazwie Vebu zaaranżowało stronę internetową jako satyrę na sposób, w jaki ludzie tak zwyczajnie myślą o spożywaniu mięsa. Teoretyzowali, że mięsożercy zbyt często przeglądają menu, nie myśląc o rzezi krów, świń, kurczaków, jagniąt, kóz, krokodyli, królików i dowolnej liczby zwierząt. Aby wyrwać opinię publiczną z samozadowolenia związanego z mięsem, postanowili umieścić ludzi w miejscu swoich zwierzęcych braci, ujawniając, jak ogólnie jest obrzydliwe mięso.

Rzecznik Vebu, człowiek o imieniu Sebastian Zösch, powiedział: „Vebu chce zwrócić uwagę na nas wszystkich, których dotyczy ogólnoświatowa konsumpcja mięsa”. ten Filmé strona internetowa została usunięta na początku września 2010 roku, a na jej miejscu pojawiło się następujące oświadczenie Vebu:

Spożywanie ludzkiego mięsa to kwestia wybuchowa. Nikt jednak nie zadaje sobie pytania, skąd pochodzi spożywane codziennie mięso, w jakich okolicznościach jest produkowane i jakie ma to konsekwencje dla naszego środowiska”.

Ten rodzaj żartu jest zawsze mile widziany w oczach tego pisarza. Często potrzeba czegoś szokującego, aby ludzie wstali i zwrócili uwagę, a sprytny dowcip, ujawniający pęknięcia w konstrukcji politycznej lub społecznej, może być jedną z najskuteczniejszych form protestu. Świat zawsze może skorzystać z oszustów, którzy przynajmniej zachęcają trochę anarchia.

Niestety, dowcip — w tym przypadku i tak — był znacznie większy niż wiadomość. Więcej osób pamięta, że ​​tam faktycznie było berlińska restauracja kanibali (jeśli ktoś ją w ogóle pamięta) niż Vebu lub jej ekstremalne przesłanie wegetarianizmu.

Tak więc przykro mi to donieść, nie było Filmé restauracja…, a jeśli jesteś chorobliwie ciekawy, nie możesz iść do odległej restauracji w Niemczech, aby spróbować ludzkiego steku. Jeszcze nie osiągnęliśmy poziomów społecznego głodu (lub dekadencji z wyższej półki), gdzie restauracja kanibali byłaby otwarcie akceptowana przez, no cóż, każdego.

Ale tylko przez sekundę myślałeś, że to możliwe… prawda?


Poszukiwani dawcy! Pamiętając o restauracji Cannibal w Niemczech [NSFW]

Kanibalizm jest chyba najgłupszym ze wszystkich tabu. Jest coś absurdalnego w myśli o zjedzeniu innej osoby. W jednej chwili są inteligentnymi i wygadanymi rówieśnikami, pełnymi myśli i emocji, a w następnej mieszają się z Twoimi porannymi goframi. Czy ktoś jeszcze chichocze z tego dysonansu poznawczego, czy jestem tylko chorym dziwakiem?

Jakkolwiek zabawne by to nie było, kanibalizm zawsze mieszkał na obrzeżach naszej wyobraźni, zwykle w ekstremalnych horrorach lub na pożółkłych stronach nikczemnych starych komiksów EC. To fascynujące tabu do kontemplowania i powracamy do tego pojęcia raz po raz w całej historii — (i na stronach Blumhouse). Niewielu rzeczywistych ludzi – według antropologów – było znanych z regularnego wykonywania rytualnego kanibalizmu. Jednym znanym plemieniem, które faktycznie to zrobiło, było plemię Wari’, koczowniczy lud Brazylii, który podobno żywi się ciałami swoich zmarłych jako forma szacunku. Nie przypomina to uczt z, powiedzmy, ZIELONEGO PIEKŁA czy KANIBALSKIEGO HOLOKAUSTU, ale wiadomo, że się zdarza.

Wari’ były również w 2010 roku główną inspiracją dla restauracji w Berlinie o nazwie Filmé była to, zgodnie z informacją prasową przed otwarciem, pierwsza w historii restauracja kanibali.

Filmé wzbudził duże zainteresowanie w prasie europejskiej w 2010 r., kiedy otworzył (nieistniejącą już) stronę internetową ze specjalnym kwestionariuszem, w którym pytano klientów o ich historię medyczną, wskaźnik masy ciała, historię ciąży i jaką mieli formę fizyczną in. Funkcją tego badania było znalezienie odpowiednich dawców, którzy chcieli oddać swoje ciała do kuchni restauracji. Tak, Filmé było, według tego badania, odsiewanie ludzi…, aby służyć innym ludziom.

Niestety, szczegóły przepisów nie zostały uwzględnione, więc możemy tylko domyślać się, jakiego rodzaju ciał szukali dla jakich posiłków. Biorąc pod uwagę, jak małe doświadczenie prawdopodobnie mają profesjonalni kucharze w przygotowywaniu ludzkiego mięsa, trudno sobie wyobrazić, jacy ludzie faktycznie przygotowywaliby najlepsze posiłki. Chociaż jest prawdopodobne, że sportowcy prawdopodobnie zrobiliby najlepsze mięso.

Filmé według ankiety szukała również wykwalifikowanych chirurgów, którzy mogliby służyć jako rzeźnicy w restauracji. Pomysł zatem byłby taki, że ktoś umrze, jego ciało zostanie zabrane do restauracji, a lekarz usunie odpowiednie części do przygotowania. Części trafiłyby następnie do szefa kuchni i — à la POSIKANE — muszą wymyślić przepis na podstawie dowolnych części, z którymi zostały przedstawione. Nie mieli nikogo uśmiercać ani mordować, ale po prostu — iz szacunkiem— korzystać z ofiarowanych ciał.

Sformułowanie na stronie, choć trochę ponure, było kontemplacyjne i pragmatyczne. „Postrzegamy ucztowanie jako akt duchowy”, napisano, „w którym duch i siła spalonego stworzenia jest dana gościom”. To, czy to credo zostało zaczerpnięte bezpośrednio z języka Wari’, jest w najlepszym razie dyskusyjne, ale wydaje się, że jest to wykonalna deklaracja misji. Dla kanibali.

Gdy tylko strona pojawiła się, natychmiast wywołała ogień ze strony lokalnych polityków i dziennikarzy. To był tak skandaliczny pomysł, że po prostu miał do rozwiązania. Der Spiegel poinformował, że prawdopodobnie był to jakiś żart lub wyczyn PR, którego źródła nie mogli odgadnąć. Lokalni politycy byli oburzeni, a Michael Braun, wiceprzewodniczący konserwatywnej chadecji w berlińskim parlamencie stanowym, po otrzymaniu zalewu e-maili na ten temat musiał się ujawnić.

Braun powiedział, że restauracja była chorym żartem, prawdopodobnie podszywającym się pod znaną niemiecką historię z 2001 roku o człowieku, który sprzedał własne ciało kanibalowi. Prawdopodobnie przypominasz sobie historię Armina Meiwesa, kanibala, który szukał ochotnika do zjedzenia, znalazł go i przez kilka miesięcy powoli kroił i zjadał swoją ofiarę. W chwili aresztowania Meiwes zjadł około 44 funtów ludzkiego mięsa. To około 176 Royales z serem. (Nawiasem mówiąc, Meiwes został skazany na dożywocie.)

Jednak minęło tylko około półtora tygodnia wcześniej Filmé okazało się być — być może oczywiście — mistyfikacją. Jak Telegraf doniesiono (zabawnie, w sekcji Jedzenie i napoje), niemieckie stowarzyszenie wegetariańskie o nazwie Vebu zaaranżowało stronę internetową jako satyrę na sposób, w jaki ludzie tak zwyczajnie myślą o spożywaniu mięsa. Teoretyzowali, że mięsożercy zbyt często przeglądają menu, nie myśląc o rzezi krów, świń, kur, jagniąt, kóz, krokodyli, królików i dowolnej liczby zwierząt. To shake the public out of their meat-based complacency, they decided to put humans in the place of their animal brethren, revealing how gross meat was in general.

The Vebu spokesperson, a man named Sebastian Zösch, was quoted as saying “Vebu wants to draw attention to all of us who are affected by the worldwide consumption of meat.” ten Filmé website was taken down in early September of 2010 with the following Vebu statement put up in its place:

Consuming human meat is an explosive issue. But nobody poses the question where meat which is consumed daily comes from, under which circumstances it is produced and what consequences it has on our environment.”

This sort of prank is always welcome, in this writer’s eye. It often takes something shocking to make people stand up and take notice, and a clever prank, revealing the cracks in a political or social construct, can be one of the most effective forms of protest. The world can always use tricksters who encourage at least a little anarchy.

Unfortunately, the prank — in this case, anyway — was much bigger than the message. More people remember that there actually było a Berlin cannibal restaurant (if anyone remembers it at all) than they do Vebu or its extreme messages of vegetarianism.

So, I am sorry to report, there was no Filmé restaurant… and, if you were morbidly curious, you cannot go to a remote restaurant in Germany to try out human steak. We have yet to reach levels of societal hunger (or upper-crust decadence) where a cannibal restaurant would be openly accepted by, well, anyone.

But just for a second, you thought it was possible… didn’t you?


Donors Wanted! Remembering That Cannibal Restaurant in Germany [NSFW]

Cannibalism is, to make light of it, perhaps the silliest of all taboos. There is something absurd about the thought of eating another person. At one moment, they are an intelligent and well-spoken peer, full of thoughts and emotions, and the next, they are mixed into your morning waffles. Does anyone else giggle at that cognitive dissonance, or am I just a sick weirdo?

However funny it may be, cannibalism has always dwelt at the fringes of our imaginations, usually in extreme horror movies or in the yellowed pages wicked old EC comics. It’s a fascinating taboo to contemplate, and we return to the notion again and again throughout history — (and throughout the pages of Blumhouse). Few actual people — according to anthropologists — have been known to regularly perform ritual cannibalism. One known notable tribe to have actually done so was the Wari’ tribe, a nomadic people of Brazil, who reportedly feed on the bodies of their dead as a form of respect. It’s not like the feasts from, say, THE GREEN INFERNO or CANNIBAL HOLOCAUST, but it is known to happen.

The Wari’ were also, back in 2010, the central inspiration for a restaurant in Berlin called Filmé that was, according to its pre-opening press release, the first ever cannibal restaurant.

Filmé drew a good deal of attention in the European press in 2010 when it opened up a (now defunct) website featuring a special questionnaire asking clients about their medical history, their body mass index, their pregnancy history, and what kind of physical shape they were in. The function of this survey was to find appropriate donors who were seeking to donate their own bodies to the restaurant’s kitchens. Tak, Filmé was, according to this survey, weeding out people… to serve to other people.

Details of the recipes were not included, sadly, so we can only conjecture what types of bodies they were seeking for what kinds of meals. Seeing as how little experience professional chefs probably have with preparing human flesh, it’s difficult to imagine what sort of people would actually make for the best meals. Although it’s likely that athletes would probably make for the best meat.

Filmé was also, according to its survey, seeking skilled surgeons to serve as the restaurant’s butchers. The idea, then, would be that someone would die, their body would be taken to the restaurant, and a doctor would then remove the appropriate parts for preparation. The parts would then go to the chef, and they would — à la CHOPPED — have to come up with a recipe based on whatever parts they were presented with. They weren’t to euthanize or murder anyone, but simply — and respectfully — make use of donated bodies.

Although a little grim, the wording on the website was contemplative and pragmatic. “We see feasting as a spiritual act,” it said, “in which spirit and strength of the consumed creature is given to the guests.” Whether or not this credo was taken directly from the language of the Wari’ is debatable at best, but it does seem like a workable mission statement. For cannibals.

As soon as the website went up, it immediately drew fire from local politicians and journalists. It was such an outrageous idea, that it just miał to be addressed. Der Spiegel reported that it was likely some sort of prank or PR stunt, the source of which they couldn’t suss out. Local politicians were outraged and Michael Braun, the deputy floor leader for the conservative Christian Democrats in the Berlin state parliament had to go on record after receiving a flood of e-mails on the topic.

Braun said that the restaurant was a sick joke, likely spoofing the well-known 2001 German news story of the man who sold his own body to a cannibal. You likely recall the tale of Armin Meiwes, the cannibal who sought a volunteer to be eaten, found one, and spent several months slowly carving up and eating his victim. At the time of his arrest, Meiwes had eaten about 44 pounds of human meat. That’s about 176 Royales with cheese. (Meiwes, by the way, was sentenced to life in prison.)

Only about a week and a half went by, however, before Filmé was revealed to be — perhaps obviously — a hoax. Jak Telegraf reported (hilariously, in their Food & Drink section), a German vegetarian society called Vebu had arranged the website as a satire of the way humans so casually think about the consumption of meat. Carnivores, they theorized, look at menus too often, thinking nothing of the slaughter of cows, pigs, chickens, lambs, goats, crocodile, rabbits, and any number of animals. To shake the public out of their meat-based complacency, they decided to put humans in the place of their animal brethren, revealing how gross meat was in general.

The Vebu spokesperson, a man named Sebastian Zösch, was quoted as saying “Vebu wants to draw attention to all of us who are affected by the worldwide consumption of meat.” ten Filmé website was taken down in early September of 2010 with the following Vebu statement put up in its place:

Consuming human meat is an explosive issue. But nobody poses the question where meat which is consumed daily comes from, under which circumstances it is produced and what consequences it has on our environment.”

This sort of prank is always welcome, in this writer’s eye. It often takes something shocking to make people stand up and take notice, and a clever prank, revealing the cracks in a political or social construct, can be one of the most effective forms of protest. The world can always use tricksters who encourage at least a little anarchy.

Unfortunately, the prank — in this case, anyway — was much bigger than the message. More people remember that there actually było a Berlin cannibal restaurant (if anyone remembers it at all) than they do Vebu or its extreme messages of vegetarianism.

So, I am sorry to report, there was no Filmé restaurant… and, if you were morbidly curious, you cannot go to a remote restaurant in Germany to try out human steak. We have yet to reach levels of societal hunger (or upper-crust decadence) where a cannibal restaurant would be openly accepted by, well, anyone.

But just for a second, you thought it was possible… didn’t you?


Donors Wanted! Remembering That Cannibal Restaurant in Germany [NSFW]

Cannibalism is, to make light of it, perhaps the silliest of all taboos. There is something absurd about the thought of eating another person. At one moment, they are an intelligent and well-spoken peer, full of thoughts and emotions, and the next, they are mixed into your morning waffles. Does anyone else giggle at that cognitive dissonance, or am I just a sick weirdo?

However funny it may be, cannibalism has always dwelt at the fringes of our imaginations, usually in extreme horror movies or in the yellowed pages wicked old EC comics. It’s a fascinating taboo to contemplate, and we return to the notion again and again throughout history — (and throughout the pages of Blumhouse). Few actual people — according to anthropologists — have been known to regularly perform ritual cannibalism. One known notable tribe to have actually done so was the Wari’ tribe, a nomadic people of Brazil, who reportedly feed on the bodies of their dead as a form of respect. It’s not like the feasts from, say, THE GREEN INFERNO or CANNIBAL HOLOCAUST, but it is known to happen.

The Wari’ were also, back in 2010, the central inspiration for a restaurant in Berlin called Filmé that was, according to its pre-opening press release, the first ever cannibal restaurant.

Filmé drew a good deal of attention in the European press in 2010 when it opened up a (now defunct) website featuring a special questionnaire asking clients about their medical history, their body mass index, their pregnancy history, and what kind of physical shape they were in. The function of this survey was to find appropriate donors who were seeking to donate their own bodies to the restaurant’s kitchens. Tak, Filmé was, according to this survey, weeding out people… to serve to other people.

Details of the recipes were not included, sadly, so we can only conjecture what types of bodies they were seeking for what kinds of meals. Seeing as how little experience professional chefs probably have with preparing human flesh, it’s difficult to imagine what sort of people would actually make for the best meals. Although it’s likely that athletes would probably make for the best meat.

Filmé was also, according to its survey, seeking skilled surgeons to serve as the restaurant’s butchers. The idea, then, would be that someone would die, their body would be taken to the restaurant, and a doctor would then remove the appropriate parts for preparation. The parts would then go to the chef, and they would — à la CHOPPED — have to come up with a recipe based on whatever parts they were presented with. They weren’t to euthanize or murder anyone, but simply — and respectfully — make use of donated bodies.

Although a little grim, the wording on the website was contemplative and pragmatic. “We see feasting as a spiritual act,” it said, “in which spirit and strength of the consumed creature is given to the guests.” Whether or not this credo was taken directly from the language of the Wari’ is debatable at best, but it does seem like a workable mission statement. For cannibals.

As soon as the website went up, it immediately drew fire from local politicians and journalists. It was such an outrageous idea, that it just miał to be addressed. Der Spiegel reported that it was likely some sort of prank or PR stunt, the source of which they couldn’t suss out. Local politicians were outraged and Michael Braun, the deputy floor leader for the conservative Christian Democrats in the Berlin state parliament had to go on record after receiving a flood of e-mails on the topic.

Braun said that the restaurant was a sick joke, likely spoofing the well-known 2001 German news story of the man who sold his own body to a cannibal. You likely recall the tale of Armin Meiwes, the cannibal who sought a volunteer to be eaten, found one, and spent several months slowly carving up and eating his victim. At the time of his arrest, Meiwes had eaten about 44 pounds of human meat. That’s about 176 Royales with cheese. (Meiwes, by the way, was sentenced to life in prison.)

Only about a week and a half went by, however, before Filmé was revealed to be — perhaps obviously — a hoax. Jak Telegraf reported (hilariously, in their Food & Drink section), a German vegetarian society called Vebu had arranged the website as a satire of the way humans so casually think about the consumption of meat. Carnivores, they theorized, look at menus too often, thinking nothing of the slaughter of cows, pigs, chickens, lambs, goats, crocodile, rabbits, and any number of animals. To shake the public out of their meat-based complacency, they decided to put humans in the place of their animal brethren, revealing how gross meat was in general.

The Vebu spokesperson, a man named Sebastian Zösch, was quoted as saying “Vebu wants to draw attention to all of us who are affected by the worldwide consumption of meat.” ten Filmé website was taken down in early September of 2010 with the following Vebu statement put up in its place:

Consuming human meat is an explosive issue. But nobody poses the question where meat which is consumed daily comes from, under which circumstances it is produced and what consequences it has on our environment.”

This sort of prank is always welcome, in this writer’s eye. It often takes something shocking to make people stand up and take notice, and a clever prank, revealing the cracks in a political or social construct, can be one of the most effective forms of protest. The world can always use tricksters who encourage at least a little anarchy.

Unfortunately, the prank — in this case, anyway — was much bigger than the message. More people remember that there actually było a Berlin cannibal restaurant (if anyone remembers it at all) than they do Vebu or its extreme messages of vegetarianism.

So, I am sorry to report, there was no Filmé restaurant… and, if you were morbidly curious, you cannot go to a remote restaurant in Germany to try out human steak. We have yet to reach levels of societal hunger (or upper-crust decadence) where a cannibal restaurant would be openly accepted by, well, anyone.

But just for a second, you thought it was possible… didn’t you?


Donors Wanted! Remembering That Cannibal Restaurant in Germany [NSFW]

Cannibalism is, to make light of it, perhaps the silliest of all taboos. There is something absurd about the thought of eating another person. At one moment, they are an intelligent and well-spoken peer, full of thoughts and emotions, and the next, they are mixed into your morning waffles. Does anyone else giggle at that cognitive dissonance, or am I just a sick weirdo?

However funny it may be, cannibalism has always dwelt at the fringes of our imaginations, usually in extreme horror movies or in the yellowed pages wicked old EC comics. It’s a fascinating taboo to contemplate, and we return to the notion again and again throughout history — (and throughout the pages of Blumhouse). Few actual people — according to anthropologists — have been known to regularly perform ritual cannibalism. One known notable tribe to have actually done so was the Wari’ tribe, a nomadic people of Brazil, who reportedly feed on the bodies of their dead as a form of respect. It’s not like the feasts from, say, THE GREEN INFERNO or CANNIBAL HOLOCAUST, but it is known to happen.

The Wari’ were also, back in 2010, the central inspiration for a restaurant in Berlin called Filmé that was, according to its pre-opening press release, the first ever cannibal restaurant.

Filmé drew a good deal of attention in the European press in 2010 when it opened up a (now defunct) website featuring a special questionnaire asking clients about their medical history, their body mass index, their pregnancy history, and what kind of physical shape they were in. The function of this survey was to find appropriate donors who were seeking to donate their own bodies to the restaurant’s kitchens. Tak, Filmé was, according to this survey, weeding out people… to serve to other people.

Details of the recipes were not included, sadly, so we can only conjecture what types of bodies they were seeking for what kinds of meals. Seeing as how little experience professional chefs probably have with preparing human flesh, it’s difficult to imagine what sort of people would actually make for the best meals. Although it’s likely that athletes would probably make for the best meat.

Filmé was also, according to its survey, seeking skilled surgeons to serve as the restaurant’s butchers. The idea, then, would be that someone would die, their body would be taken to the restaurant, and a doctor would then remove the appropriate parts for preparation. The parts would then go to the chef, and they would — à la CHOPPED — have to come up with a recipe based on whatever parts they were presented with. They weren’t to euthanize or murder anyone, but simply — and respectfully — make use of donated bodies.

Although a little grim, the wording on the website was contemplative and pragmatic. “We see feasting as a spiritual act,” it said, “in which spirit and strength of the consumed creature is given to the guests.” Whether or not this credo was taken directly from the language of the Wari’ is debatable at best, but it does seem like a workable mission statement. For cannibals.

As soon as the website went up, it immediately drew fire from local politicians and journalists. It was such an outrageous idea, that it just miał to be addressed. Der Spiegel reported that it was likely some sort of prank or PR stunt, the source of which they couldn’t suss out. Local politicians were outraged and Michael Braun, the deputy floor leader for the conservative Christian Democrats in the Berlin state parliament had to go on record after receiving a flood of e-mails on the topic.

Braun said that the restaurant was a sick joke, likely spoofing the well-known 2001 German news story of the man who sold his own body to a cannibal. You likely recall the tale of Armin Meiwes, the cannibal who sought a volunteer to be eaten, found one, and spent several months slowly carving up and eating his victim. At the time of his arrest, Meiwes had eaten about 44 pounds of human meat. That’s about 176 Royales with cheese. (Meiwes, by the way, was sentenced to life in prison.)

Only about a week and a half went by, however, before Filmé was revealed to be — perhaps obviously — a hoax. Jak Telegraf reported (hilariously, in their Food & Drink section), a German vegetarian society called Vebu had arranged the website as a satire of the way humans so casually think about the consumption of meat. Carnivores, they theorized, look at menus too often, thinking nothing of the slaughter of cows, pigs, chickens, lambs, goats, crocodile, rabbits, and any number of animals. To shake the public out of their meat-based complacency, they decided to put humans in the place of their animal brethren, revealing how gross meat was in general.

The Vebu spokesperson, a man named Sebastian Zösch, was quoted as saying “Vebu wants to draw attention to all of us who are affected by the worldwide consumption of meat.” ten Filmé website was taken down in early September of 2010 with the following Vebu statement put up in its place:

Consuming human meat is an explosive issue. But nobody poses the question where meat which is consumed daily comes from, under which circumstances it is produced and what consequences it has on our environment.”

This sort of prank is always welcome, in this writer’s eye. It often takes something shocking to make people stand up and take notice, and a clever prank, revealing the cracks in a political or social construct, can be one of the most effective forms of protest. The world can always use tricksters who encourage at least a little anarchy.

Unfortunately, the prank — in this case, anyway — was much bigger than the message. More people remember that there actually było a Berlin cannibal restaurant (if anyone remembers it at all) than they do Vebu or its extreme messages of vegetarianism.

So, I am sorry to report, there was no Filmé restaurant… and, if you were morbidly curious, you cannot go to a remote restaurant in Germany to try out human steak. We have yet to reach levels of societal hunger (or upper-crust decadence) where a cannibal restaurant would be openly accepted by, well, anyone.

But just for a second, you thought it was possible… didn’t you?


Donors Wanted! Remembering That Cannibal Restaurant in Germany [NSFW]

Cannibalism is, to make light of it, perhaps the silliest of all taboos. There is something absurd about the thought of eating another person. At one moment, they are an intelligent and well-spoken peer, full of thoughts and emotions, and the next, they are mixed into your morning waffles. Does anyone else giggle at that cognitive dissonance, or am I just a sick weirdo?

However funny it may be, cannibalism has always dwelt at the fringes of our imaginations, usually in extreme horror movies or in the yellowed pages wicked old EC comics. It’s a fascinating taboo to contemplate, and we return to the notion again and again throughout history — (and throughout the pages of Blumhouse). Few actual people — according to anthropologists — have been known to regularly perform ritual cannibalism. One known notable tribe to have actually done so was the Wari’ tribe, a nomadic people of Brazil, who reportedly feed on the bodies of their dead as a form of respect. It’s not like the feasts from, say, THE GREEN INFERNO or CANNIBAL HOLOCAUST, but it is known to happen.

The Wari’ were also, back in 2010, the central inspiration for a restaurant in Berlin called Filmé that was, according to its pre-opening press release, the first ever cannibal restaurant.

Filmé drew a good deal of attention in the European press in 2010 when it opened up a (now defunct) website featuring a special questionnaire asking clients about their medical history, their body mass index, their pregnancy history, and what kind of physical shape they were in. The function of this survey was to find appropriate donors who were seeking to donate their own bodies to the restaurant’s kitchens. Tak, Filmé was, according to this survey, weeding out people… to serve to other people.

Details of the recipes were not included, sadly, so we can only conjecture what types of bodies they were seeking for what kinds of meals. Seeing as how little experience professional chefs probably have with preparing human flesh, it’s difficult to imagine what sort of people would actually make for the best meals. Although it’s likely that athletes would probably make for the best meat.

Filmé was also, according to its survey, seeking skilled surgeons to serve as the restaurant’s butchers. The idea, then, would be that someone would die, their body would be taken to the restaurant, and a doctor would then remove the appropriate parts for preparation. The parts would then go to the chef, and they would — à la CHOPPED — have to come up with a recipe based on whatever parts they were presented with. They weren’t to euthanize or murder anyone, but simply — and respectfully — make use of donated bodies.

Although a little grim, the wording on the website was contemplative and pragmatic. “We see feasting as a spiritual act,” it said, “in which spirit and strength of the consumed creature is given to the guests.” Whether or not this credo was taken directly from the language of the Wari’ is debatable at best, but it does seem like a workable mission statement. For cannibals.

As soon as the website went up, it immediately drew fire from local politicians and journalists. It was such an outrageous idea, that it just miał to be addressed. Der Spiegel reported that it was likely some sort of prank or PR stunt, the source of which they couldn’t suss out. Local politicians were outraged and Michael Braun, the deputy floor leader for the conservative Christian Democrats in the Berlin state parliament had to go on record after receiving a flood of e-mails on the topic.

Braun said that the restaurant was a sick joke, likely spoofing the well-known 2001 German news story of the man who sold his own body to a cannibal. You likely recall the tale of Armin Meiwes, the cannibal who sought a volunteer to be eaten, found one, and spent several months slowly carving up and eating his victim. At the time of his arrest, Meiwes had eaten about 44 pounds of human meat. That’s about 176 Royales with cheese. (Meiwes, by the way, was sentenced to life in prison.)

Only about a week and a half went by, however, before Filmé was revealed to be — perhaps obviously — a hoax. Jak Telegraf reported (hilariously, in their Food & Drink section), a German vegetarian society called Vebu had arranged the website as a satire of the way humans so casually think about the consumption of meat. Carnivores, they theorized, look at menus too often, thinking nothing of the slaughter of cows, pigs, chickens, lambs, goats, crocodile, rabbits, and any number of animals. To shake the public out of their meat-based complacency, they decided to put humans in the place of their animal brethren, revealing how gross meat was in general.

The Vebu spokesperson, a man named Sebastian Zösch, was quoted as saying “Vebu wants to draw attention to all of us who are affected by the worldwide consumption of meat.” ten Filmé website was taken down in early September of 2010 with the following Vebu statement put up in its place:

Consuming human meat is an explosive issue. But nobody poses the question where meat which is consumed daily comes from, under which circumstances it is produced and what consequences it has on our environment.”

This sort of prank is always welcome, in this writer’s eye. It often takes something shocking to make people stand up and take notice, and a clever prank, revealing the cracks in a political or social construct, can be one of the most effective forms of protest. The world can always use tricksters who encourage at least a little anarchy.

Unfortunately, the prank — in this case, anyway — was much bigger than the message. More people remember that there actually było a Berlin cannibal restaurant (if anyone remembers it at all) than they do Vebu or its extreme messages of vegetarianism.

So, I am sorry to report, there was no Filmé restaurant… and, if you were morbidly curious, you cannot go to a remote restaurant in Germany to try out human steak. We have yet to reach levels of societal hunger (or upper-crust decadence) where a cannibal restaurant would be openly accepted by, well, anyone.

But just for a second, you thought it was possible… didn’t you?


Donors Wanted! Remembering That Cannibal Restaurant in Germany [NSFW]

Cannibalism is, to make light of it, perhaps the silliest of all taboos. There is something absurd about the thought of eating another person. At one moment, they are an intelligent and well-spoken peer, full of thoughts and emotions, and the next, they are mixed into your morning waffles. Does anyone else giggle at that cognitive dissonance, or am I just a sick weirdo?

However funny it may be, cannibalism has always dwelt at the fringes of our imaginations, usually in extreme horror movies or in the yellowed pages wicked old EC comics. It’s a fascinating taboo to contemplate, and we return to the notion again and again throughout history — (and throughout the pages of Blumhouse). Few actual people — according to anthropologists — have been known to regularly perform ritual cannibalism. One known notable tribe to have actually done so was the Wari’ tribe, a nomadic people of Brazil, who reportedly feed on the bodies of their dead as a form of respect. It’s not like the feasts from, say, THE GREEN INFERNO or CANNIBAL HOLOCAUST, but it is known to happen.

The Wari’ were also, back in 2010, the central inspiration for a restaurant in Berlin called Filmé that was, according to its pre-opening press release, the first ever cannibal restaurant.

Filmé drew a good deal of attention in the European press in 2010 when it opened up a (now defunct) website featuring a special questionnaire asking clients about their medical history, their body mass index, their pregnancy history, and what kind of physical shape they were in. The function of this survey was to find appropriate donors who were seeking to donate their own bodies to the restaurant’s kitchens. Tak, Filmé was, according to this survey, weeding out people… to serve to other people.

Details of the recipes were not included, sadly, so we can only conjecture what types of bodies they were seeking for what kinds of meals. Seeing as how little experience professional chefs probably have with preparing human flesh, it’s difficult to imagine what sort of people would actually make for the best meals. Although it’s likely that athletes would probably make for the best meat.

Filmé was also, according to its survey, seeking skilled surgeons to serve as the restaurant’s butchers. The idea, then, would be that someone would die, their body would be taken to the restaurant, and a doctor would then remove the appropriate parts for preparation. The parts would then go to the chef, and they would — à la CHOPPED — have to come up with a recipe based on whatever parts they were presented with. They weren’t to euthanize or murder anyone, but simply — and respectfully — make use of donated bodies.

Although a little grim, the wording on the website was contemplative and pragmatic. “We see feasting as a spiritual act,” it said, “in which spirit and strength of the consumed creature is given to the guests.” Whether or not this credo was taken directly from the language of the Wari’ is debatable at best, but it does seem like a workable mission statement. For cannibals.

As soon as the website went up, it immediately drew fire from local politicians and journalists. It was such an outrageous idea, that it just miał to be addressed. Der Spiegel reported that it was likely some sort of prank or PR stunt, the source of which they couldn’t suss out. Local politicians were outraged and Michael Braun, the deputy floor leader for the conservative Christian Democrats in the Berlin state parliament had to go on record after receiving a flood of e-mails on the topic.

Braun said that the restaurant was a sick joke, likely spoofing the well-known 2001 German news story of the man who sold his own body to a cannibal. You likely recall the tale of Armin Meiwes, the cannibal who sought a volunteer to be eaten, found one, and spent several months slowly carving up and eating his victim. At the time of his arrest, Meiwes had eaten about 44 pounds of human meat. That’s about 176 Royales with cheese. (Meiwes, by the way, was sentenced to life in prison.)

Only about a week and a half went by, however, before Filmé was revealed to be — perhaps obviously — a hoax. Jak Telegraf reported (hilariously, in their Food & Drink section), a German vegetarian society called Vebu had arranged the website as a satire of the way humans so casually think about the consumption of meat. Carnivores, they theorized, look at menus too often, thinking nothing of the slaughter of cows, pigs, chickens, lambs, goats, crocodile, rabbits, and any number of animals. To shake the public out of their meat-based complacency, they decided to put humans in the place of their animal brethren, revealing how gross meat was in general.

The Vebu spokesperson, a man named Sebastian Zösch, was quoted as saying “Vebu wants to draw attention to all of us who are affected by the worldwide consumption of meat.” ten Filmé website was taken down in early September of 2010 with the following Vebu statement put up in its place:

Consuming human meat is an explosive issue. But nobody poses the question where meat which is consumed daily comes from, under which circumstances it is produced and what consequences it has on our environment.”

This sort of prank is always welcome, in this writer’s eye. It often takes something shocking to make people stand up and take notice, and a clever prank, revealing the cracks in a political or social construct, can be one of the most effective forms of protest. The world can always use tricksters who encourage at least a little anarchy.

Unfortunately, the prank — in this case, anyway — was much bigger than the message. More people remember that there actually było a Berlin cannibal restaurant (if anyone remembers it at all) than they do Vebu or its extreme messages of vegetarianism.

So, I am sorry to report, there was no Filmé restaurant… and, if you were morbidly curious, you cannot go to a remote restaurant in Germany to try out human steak. We have yet to reach levels of societal hunger (or upper-crust decadence) where a cannibal restaurant would be openly accepted by, well, anyone.

But just for a second, you thought it was possible… didn’t you?


Obejrzyj wideo: Kanibal z Darlington film dokumentalny. LEKTOR PL (Może 2022).